logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: David Gray/ Reuters

Brazylia w ćwierćfinale

Brazylia pokonała Meksyk i awansowała do ćwierćfinału mundialu
Poniedziałek, 2 lipca 2018 (19:48)

Piłkarze Brazylii zasłużenie pokonali w Samarze Meksyk 2:0 i w nagrodę zagrają w ćwierćfinale mistrzostw świata.

To żadne zaskoczenie, bo za „Canarinhos” przemawiało praktycznie wszystko. Także historia, bo od 1994 roku nie przegrywali w 1/8 finału mundialu meczu, a Meksyk w tej fazie zawsze odpadał. Tym razem jednak Javier Hernandez i spółka zapowiadali, że łatwo skóry nie sprzedadzą, że zrobią wszystko, by sprawić niespodziankę. I przyznać trzeba, że początek należał do nich. Przez kilkanaście minut grali bowiem niemal tak samo jak w pamiętnym wygranym pojedynku z Niemcami. Szybko, niesamowicie dynamicznie, próbując błyskawicznie przedostawać się w pobliże pola karnego rywali. Na ich poczynania patrzyło się z przyjemnością, a jedyne, czego brakowało, to strzałów i sytuacji. Czyli – jednak najważniejszego. Z czasem do głosu zaczęła dochodzić Brazylia, napędzana przez Neymara. W 25. minucie najdroższy piłkarz świata przeprowadził ładną akcję zakończoną groźnym strzałem, obronionym przez Guillermo Ochoę. Meksykański bramkarz przed przerwą musiał się wykazać kunsztem jeszcze przy uderzeniu Gabriela Jesusa, ale wynik się nie zmienił.

Pierwszy i kluczowy dla losów spotkania cios Brazylia zadała na wstępie drugiej połowy. W 51. minucie Neymar zagrał do Williana, ten dynamicznie wbiegł w pole karne, dojrzał lepiej ustawionego napastnika Paris Saint-Germain, idealnie wystawił mu piłkę, a Neymarowi nie zostało nic innego, jak wpakować ją do siatki. W ten sposób padła 227. bramka „Canarinhos” w historii ich występów w mistrzostwach świata – i wyprzedzili oni dotychczas najlepszych pod tym względem Niemców.

Wydawać by się mogło, że od tego momentu Meksykanie zdecydowanie zaatakują, a tu bliżsi podwyższenia wyniku byli Brazylijczycy. Gdyby nie świetnie dysponowany Ochoa, „Kanarkowi” mogli wcześnie rozstrzygnąć o losach meczu. A tak musieli czekać aż do 88. minuty, kiedy to Neymar przeprowadził świetną akcję i, co godne pokreślenia, mógł wykończyć ją sam, ale dostrzegł lepiej ustawionego Roberto Firmino, który dopełnił formalności. W końcówce gwiazdor PSG przypomniał o sobie też w innej strony. Od dawna krąży o nim opinia „płaczka” i aktora, dodającego bardzo dużo od siebie przy nieprzepisowych zagraniach rywali. Teraz też, gdy leżał na ziemi Miguel Layun, chyba przypadkowo, lekko nadepnął butem na jego nogę, co u Neymara wywołało niewiarygodne konwulsje i wicie się, jakby co najmniej stanął na nim słoń. Po kilku sekundach popisów uspokoił się, a skoro sędzia nie dostrzegł w zachowaniu Meksykanina premedytacji i złośliwości i w ogóle nie ukarał go kartonikiem, trzeba bardziej napiętnować Brazylijczyka, który tak reagować po prostu nie powinien, bo to nie przystoi.

Brazylia wygrała zasłużenie, pokazała siłę, Neymar pokazał, że jest gotów poprowadzić ją do celu, bo w piłkę umie grać jak mało kto.

Dodajmy jeszcze, że w wyjściowym składzie Meksyku znalazł się obrońca Rafael Marquez. Mający dokładnie 39 lat i 139 dni zawodnik jako pierwszy w historii wybiegł na murawę w pierwszej jedenastce swojej drużyny narodowej na pięciu mundialach.

Brazylia – Meksyk 2:0 (0:0). Bramki: Neymar (51.), Roberto Firmino (88.). Żółte kartki: Filipe Luis, Casemiro – Edson Alvarez, Hector Herrera, Carlos Salcedo, Andres Guardado. Sędzia: Gianluca Rocchi (Włochy). Widzów 41 970.

Brazylia: Alisson – Fagner, Thiago Silva, Miranda, Filipe Luis – Casemiro, Paulinho (80. Fernandinho), Philippe Coutinho (86. Roberto Firmino) – Willian (90+1. Marquinhos), Gabriel Jesus, Neymar.

Meksyk: Guillermo Ochoa – Edson Alvarez (55. Jonathan Dos Santos), Rafael Marquez (46. Miguel Layun), Hugo Ayala, Carlos Salcedo, Jesus Gallardo – Carlos Vela, Hector Herrera, Andres Guardado, Hirving Lozano – Javier Hernandez (60. Raul Jimenez).

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 2 lipca 2018 (21:57)

NaszDziennik.pl