logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Jonas de Carvalho/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Wyszomirski: wymodliliśmy awans

Wymodliliśmy awans - nie miał wątpliwości Piotr Wyszomirski, bohater meczu piłkarzy ręcznych z Chorwacją
Czwartek, 18 sierpnia 2016 (12:19)

Piotr Wyszomirski nie miał wątpliwości, gdzie tkwiła tajemnica sukcesu polskich piłkarzy ręcznych w meczu z Chorwacją. – Wymodliliśmy go – powiedział.

O tym, iż drużynę piłkarzy ręcznych tworzą ludzie bardzo mocno wierzący, było wiadomo już od dawna. Nieprzypadkowo przyjacielem naszych szczypiornistów jest ks. Edward Pleń, duszpasterz polskich sportowców. Był z nimi choćby na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Katarze, gdzie Biało-Czerwoni uplasowali się na trzecim miejscu. W trakcie trwania mistrzostw odprawiał dla zawodników Msze św, które z racji okoliczności i oprawy pozostały w pamięci uczestników chyba na zawsze. Tak wspominał je Wyszomirski:

– Katar jest wyjątkowym miejscem z racji panującej tam religii czy choćby prozaicznego faktu, że nie można w nim kupować i spożywać alkoholu. Ksiądz Edward mieszkał w innym hotelu, przyjeżdżał do nas taksówką. Kiedy tylko się zbliżał, ja wychodziłem po niego, brałem do plecaka Najświętszy Sakrament i wino mszalne, i bocznymi drzwiami, omijając ochronę i szejków, wracałem do środka. Ksiądz wchodził głównym wejściem, gdzie każdy był rewidowany i prześwietlany. Bał się, że jak ochrona zobaczy, co ze sobą wnosi, to nie zostanie wpuszczony albo w najlepszym wypadku stanie się to po wielkich targach. Zajmowaliśmy w hotelu piąte i szóste piętro, na piątym mieszkałem razem ze Sławkiem Szmalem i właśnie w naszym pokoju odprawiane były Msze św. – wspominał.

W nocy naszego czasu Biało-Czerwoni wywalczyli awans do półfinału igrzysk w Rio. Osiągnęli to po niewiarygodnym meczu z Chorwacją, przed którym mało kto na nich stawiał i liczył na sukces. A jednak nasi zagrali w nim wspaniale, a Wyszomirski nie miał wątpliwości, dlaczego.

– Modliłem się przed meczem, w trakcie i prosiłem jeszcze Sławka Szmala, żeby się modlił. Można powiedzieć, że wymodliliśmy to zwycięstwo – przyznał.

Sam przeciw Chorwacji rozegrał chyba mecz życia – choć sam wolałby, by meczem życia stał się któryś – a może oba – z jeszcze czekających Polaków w Rio. Bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach, doprowadzając rywali do rozpaczy i poczucia bezsilności. Wiele interwencji zanotował w kluczowych fragmentach spotkania, gdy w końcówce drugiej połowy Chorwaci doprowadzili do remisu i mieli nawet szansę objąć prowadzenie. Nie objęli, bo zawsze na drodze stawał im pan Piotr.

– Piotrek wzbił się dzisiaj ponad wyżyny. To, co wyprawiał w trudnych sytuacjach i nas ratował, to coś niesamowitego – podkreślił po wygranym meczu Sławomir Szmal, kapitan naszej narodowej drużyny.

– Jesteśmy w najlepszej czwórce igrzysk, to jest sport, wszystko może się zdarzyć. Nie myślimy o tym, iż mecz z Danią będzie półfinałem, dla nas każdy pojedynek jest pojedynkiem o wszystko i w każdym gramy i walczymy tak, jakby był pierwszym i ostatnim. O zwycięstwo – przyznał Wyszomirski.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 10 września 2016 (18:13)

NaszDziennik.pl