logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Ciemne strony islamu

Środa, 5 listopada 2014 (18:35)

W monachijskim magazynie informacyjnym „Focus” pojawił się niedawno artykuł naczelnego tego wydania red. Michaela Klonovsky’ego pt. „Ciemna strona islamu” (tekst jak dotąd niedostępny on-line).

Sens jego przekazu jest następujący: „Wierzący muzułmanie, którzy codziennie i pięciokrotnie padają na twarze przed swoim Bogiem, nikomu nie burzą pokoju – przeciwnie, takie pobożne ćwiczenia mogą być dla większości ludzi Zachodu dobrą lekcją pokory, nawet jeśli nie wierzą w Boga. Jednak część świata islamu postrzega Zachód jako wroga i szuka z nim konfliktu. Nie pierwszy zresztą raz w historii Europy, gdy się tak dzieje, ale jeszcze nigdy Europa wobec wyzwań nie zaprzedała swojej wiary i kultury”.

Lewica, Zieloni, pisze dalej red. Klonovsky, ostro reagują, gdy „prawica czy prawicowi ekstremiści aktywizują się przeciwko islamistom” (Klonovsky nawiązuje tu do histerii lewicy, odczuwanej także w Polsce pod sztandarem „Gazety Wyborczej”, która szalała, gdy na ulicach niemieckich miast protestowano niedawno przeciwko panoszącemu się coraz wyraźniej w Niemczech radykalnemu islamowi – pisałem o tym na łamach portalu NaszDziennik.pl TUTAJ). Milczy zaś i jest głucha, gdy radykalni salafici demonstrują swój pokaz sił. Krytyka ich agresji zostaje zdefiniowana jako „islamofobia” i od razu podnosi się tezę-wytrych, że islam nie ma nic wspólnego z islamizmem.

Następnie Klonovsky, nawiązując do tytułu artykułu, prezentuje osiem tez, które mogą tłumaczyć, jego zdaniem, zbiorowy wybuch przemocy obecny wśród przedstawicieli islamu.

„Islam chce panować nad całym życiem”: oznacza to, że wszystkie kraje islamu dążą do systemu teokratycznego.

„Islam jest nietolerancyjny”: w żadnym państwie islamu chrześcijanie nie są równoprawnymi obywatelami.

„Islam uciska kobiety”: ten punkt nie wymaga szczegółowego uzasadnienia, stwierdza lakonicznie Klonovsky.

„Islam jest wrogo nastawiony do innowacji”: w przeciwieństwie do rozkwitu kulturowego w VIII i IX wieku n.e. obecnie rzadko i z nielicznymi wyjątkami spotyka się nazwiska ze świata islamu wśród odkrywców naukowych, ekonomistów czy noblistów.

„Świat islamu jest dziś bardziej islamski niż sto lat temu”: proces sekularyzacji, który rozpoczął się po I wojnie światowej, na terenie Orientu został zatrzymany i przeżywa dziś regres.

„Adaptacja muzułmanów do europejskich zwyczajów jest wstecznictwem”: red. Klonovsky cytuje tu wypowiedź byłego premiera Turcji, Erdogana, który podczas swojej wizyty w RFN zwrócił się do mniejszości tureckiej: „Asymilacja to zbrodnia przeciwko ludzkości”.

„Islam jest wykorzystywany przez ekstremistów”: podstawowym problemem islamu jest to, że od początku „rozprzestrzeniał się za pośrednictwem miecza”. W żadnym innym społeczeństwie religijnym wojenne męczeństwo nie jest tak uwielbione.

„Islam potrzebuje Lutra”: tym stwierdzeniem red. Klonovsky wyraża przekonanie, że islam potrzebuje reformatora, który oddzieli państwo od religii, jak nastąpiło to w Europie, gdy doszło do oddzielenia państwa od Kościoła.

Komentując powyższe poglądy Klonovsky’ego, podkreślę, co często już robiłem na łamach m.in. portalu NaszDziennik.pl, że w Europie to nie islam jest problemem, ale dewastująca świat wartości ideologia szerzona przez środowiska lewackie i ateistyczne, a ponadto tak zwana poprawność polityczna.

Hipokryzja lewicowych i lewackich kręgów, które zawzięcie atakują prawicę, chrześcijaństwo, zwłaszcza katolicyzm, szerzą antysemityzm, liczne uprzedzenia, promując przy tym dewiacje wszelkiej maści, jest domeną krajów zachodnich, w tym spadochroniarzy leninowskich aktywnych w Polsce. Polska lewica zawsze była bowiem papugą Wschodu i Zachodu, była odtwórcza i indolentna, dlatego istniała zawsze jako kopista idei napływających z zewnątrz. I to przede wszystkim lewica ponosi pełną odpowiedzialność za promocję islamu radykalnego na Zachodzie, także w Polsce, który wykorzystuje do walki z Kościołem i promowaną przez niego cywilizacją życia. To lewica ukrywa prawdę o prześladowaniach chrześcijan i innych mniejszości religijnych w świecie islamu.

Problem islamu wojującego jest w tym miejscu drugoplanowy, ponieważ niezależnie od postępu jego radykalizmu, gdyby w Europie wprost proporcjonalnie postępował powrót do wartości i korzeni europejskiej cywilizacji, wówczas Stary Kontynent nie musiałby się obawiać grupy ekstremistów i obroniłby się przed potęgą niszczycielskiej siły islamizmu, który zdobywa coraz więcej zwolenników wśród zsekularyzowanych, pozbawionych zdrowej bazy, wzorców i wartości młodych Europejczyków. Dlatego będzie trudno znaleźć Jana III Sobieskiego XXI wieku.

Dr Tomasz M. Korczyński

Publicysta „Naszego Dziennika”

NaszDziennik.pl