logo
logo
Wtorek,
20 września 2016
Co mnie nurtuje?

Apelacja w sprawie znieważenia Ojca Świętego w Galerii Narodowej Zachęta

zdjęcie
Witold Tomczak
poseł Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1997-2009

Sąd Okręgowy w Warszawie

Za pośrednictwem Sądu Rejonowego

dla Warszawy-Śródmieścia

Wydział X Karny 

Sygnatura akt X K 1514/10

  

Apelacja oskarżonego Witolda Tomczaka

  

1. Wnoszę apelację od wyroku Sadu Rejonowego w Warszawie z dnia 13 lipca 2016 roku, w sprawie X K 1514/10, warunkowo umarzającego postępowanie karne wobec mnie za czyn polegający na przeciwstawieniu się profanacji Osoby Ojca Świętego Jana Pawła II oraz krzyża.

2. Zaskarżonemu wyrokowi zarzucam:

1) obrazę prawa materialnego, przez niezastosowanie instytucji stanu wyższej konieczności, określonej w art. 26 kodeksu karnego, pomimo zaistnienia przesłanek jej zastosowania,

2) błąd w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia, a polegający na przyjęciu, że zarzucany mi czyn charakteryzował się nieznacznym stopniem społecznej szkodliwości, w sytuacji gdy mój czyn nie nosił cech żadnej szkodliwości.

3. Wnoszę o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie mnie od zarzucanego mi czynu.

 

Uzasadnienie

 

Zostałem pociągnięty do odpowiedzialności karnej za to, że czynnie przeciwstawiłem się aktowi znieważenia czci godności żyjącego jeszcze wtedy Ojca Świętego Jana Pawła II, do jakiego doszło w Galerii Narodowej Zachęta w Warszawie w 2000 roku.

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Rejonowy w Warszawie warunkowo umorzył prowadzone w stosunku do mnie postępowanie karne, uznając że szkodliwość czynu nie była znaczna.

Nie zgadzam się z takim osądem tej sprawy. Choć nie zostałem skazany, to jednak wyrok pozostawia prawny i moralny cień na moim postępowaniu i obciąża mnie piętnem winy. Tymczasem moje zachowanie w Zachęcie było działaniem w stanie wyższej konieczności i żaden moralny ani prawny cień, żadne piętno winy nie powinny na nim ciążyć.

W Galerii „Zachęta” doszło do bezprzykładnego naruszenia obrazy uczuć religijnych katolików mieszkających w Polsce i poza Ojczyzną. Wystawiona tam rzeźba włoskiego artysty-prowokatora, przedstawiała Ojca Świętego Jana Pawła II przywalonego głazem, imitującym meteoryt. Instalacja ta była zatytułowana „La Nona Ora”, czyli „dziewiąta godzina”. Jest to biblijna godzina śmierci Chrystusa. Naruszono godność, a nawet zakpiono sobie z Papieża – Głowy Państwa Watykańskiego, a tym samym z milionów wyznawców Chrystusa. Ta prowokacyjna instalacja wywołała natychmiast protesty tysięcy Polaków, katolików i nie tylko katolików, ale i innych osób, dla których Ojciec Święty, a dziś Święty Jan Paweł II był osobą otaczaną szczególną czcią i szacunkiem.

Niestety mimo protestów, także moich, instalacja nie została usunięta przez dyrekcję „Zachęty”. W tej sytuacji zdecydowałem się na symboliczny akt protestu i usunięcia kamienia przygniatającego postać Ojca Świętego. Był to jedyny wówczas dostępny sposób, aby przerwać tą profanację, uderzającą w uczucia religijne milionów katolików.

Działałem w stanie wyższej konieczności, poświęcając niewielkie dobro, jakim była integralność wspomnianej instalacji, na rzecz ratowania dobra po wielokroć większego – ochrony uczuć religijnych polskich (i nie tylko polskich) katolików wobec aktu bezprzykładnej profanacji. Tak, bezprzykładnej i bezkarnej profanacji. Nikt by się w Polsce nie zdobył (i słusznie), by w podobny sposób, na wystawie w Galerii Narodowej zadrwić z symboli innych religii i przedstawić na przykład przywalonego meteorytem któregoś z proroków judaizmu czy islamu. Nikt by nie wykonał, nikt by nie dopuścił do takiej ekspozycji, w obawie przed powszechnym potępieniem i zapewne też z obawy przed fizycznymi atakami. Tymczasem z symbolami religii katolickiej można sobie w katolickim kraju bezkarnie postępować w sposób, który rani uczucia katolików.

Dodam, że elementem rzeźby była nie tylko postać Ojca Świętego, ale i trzymany przez tę postać krzyż i to krzyż, symbol chrześcijaństwa, również został sprofanowany. Cynicznie i bezkarnie, nie pierwszy zresztą raz, że wspomnę inne podobne akty pseudo-artystyczne, np. z genitaliami przybitymi do krzyża.

Nie zgadzam się z tym jako człowiek, jako Polak, jako katolik, przeciwko temu zaprotestowałem w dostępny, nie wyrządzający nikomu krzywdy sposób, doprowadziłem swoim zachowaniem do przerwania tej profanacyjnej ekspozycji, działałem w stanie wyższej konieczności i nie zasłużyłem na jakąkolwiek prawną ani moralną naganę.

Sąd stwierdził, że jako poseł mogłem działać środkami prawnymi, wynikającymi z mojego mandatu. Działałem, podpisywałem listy protestacyjne, 14 grudnia 2000 roku skierowałem list do ówczesnego premiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Wraz z kolegami posłami podejmowałem inne interwencje, m.in. z panią poseł Haliną Nowiną-Konopką prowadziłem bezpośrednie rozmowy z ówczesnym ministrem kultury Kazimierzem Ujazdowskim i wiceministrem kultury Arkadiuszem Rybickim, prosząc ich o odpowiednie decyzje wstrzymujące ekspozycję. Protestowały tysiące innych osób, ale rzeźbiarz-profanator i wspierająca jego profanację dyrekcja „Zachęty” cieszyli się tylko z rozgłosu wokół tej profanacji.

Dziś wiemy, wykazało to postępowanie sądowe, że włoski rzeźbiarz poprzez prowokację i profanację dążył do zwiększenia rynkowej wartości swego pseudo-dzieła, co mu się doskonale udało, bo dzięki tej głośnej profanacji cena rzeźby wzrosła o kilkaset tysięcy dolarów. Polscy katolicy protestowali, ich uczucia były boleśnie ranione, a cynik i prowokator liczył już zyski, które zarobi na ranieniu uczuć katolików.

Nie było innego wyjścia, trzeba było natychmiast przerwać tę bezkarną i cyniczną prowokację, trzeba było natychmiast przerwać ten spektakl raniący uczucia katolików i dlatego, kierowany nakazem sumienia, zdecydowałem się to zrobić.

Mój czyn przerwał cyniczną profanację znieważającą Papieża-Polaka. Nie wyrządził też żadnej materialnej szkody, niewielkie koszty naprawy rzeźby prowokator miał wliczone w koszty cynicznej operacji zwiększenia wartości jego pseudo-dzieła. Odniósł z tego, jak wspomniałem, ogromne zyski, nie doznał żadnej straty.

Dlatego twierdzę, że moje zachowanie nie spowodowało żadnej szkody, ani materialnej, ani moralnej, nie było więc szkodliwe w żadnym stopniu, nawet w znikomym.

Sąd I instancji uznał, że z przesłanek stanu wyższej konieczności nie było nagłości niebezpieczeństwa, a także nie było sytuacji, w której niebezpieczeństwa nie można było inaczej uniknąć. Myślę, że to jest błędne postawienie sprawy. Rzeczywiście, profanacja nie była nagła, jednorazowa (jak na przykład pląsanie innego pseudo-artysty prowokatora, przebranego za motyla i profanującego procesję Bożego Ciała, też skądinąd bezkarnego), lecz długotrwała.

Czy to ma przesądzać, że nie wolno było się jej przeciwstawić? Mogła trwać dowolnie długo i nie wolno było jej przerwać, bo okoliczności nie były nagłe? Pragnę zwrócić uwagę, że wystawa w Zachęcie odbywała się w roku 2000 – Świętym Roku Milenijnym w okresie Bożego Narodzenia. Dla katolików był to szczególny czas.

Sąd twierdzi, że niebezpieczeństwa można było inaczej uniknąć, więc spytam – jak? Skoro nie działały protesty, listy, oficjalne wystąpienia do władz, a kierownictwo Zachęty wbrew wartościom polskiej kultury, lekceważyło protesty i kontynuowało profanacyjną wystawę. Jak można było zapobiec dalszej profanacji, jeśli nie przez przynajmniej symboliczne usunięcie obraźliwej części tej rzeźby. Jak można było inaczej?

Jeszcze raz podkreślam – wybrałem najłagodniejszą możliwą formę, bez przemocy wobec osób, bez celowej dewastacji. Odsunąłem jedynie z rzeźby kamień, który przyciskał postać Ojca Świętego i który tysiące ludzi odbierało jako wyraz poniżenia Osoby Ojca Świętego i profanacji krzyża.

Wysoki Sądzie! Wyrok w mojej sprawie ma precedensowe znaczenie prawno-moralne. Oczekuję, że Sąd Okręgowy da jasny sygnał, że nie ma w Polsce zgody na cyniczne profanacje symboli religijnych i że dotyczy to nie tylko niektórych religii, nie tylko judaizmu czy islamu, z których symboli nikt nie śmie zadrwić, ale także chrześcijaństwa i katolicyzmu, do którego poczuwa się ponad 90 procent Polaków i którego symbole – jakkolwiek to się niektórym nie podoba – też prawnej ochronie podlegają. I że potępione zostanie postępowanie tych, którzy dopuszczają się nikczemnej profanacji, a nie tych, którzy się tej profanacji przeciwstawiają.

Od tego wyroku zależy bardzo wiele. Nie dla mnie samego, choć mam za sobą koszmar wielu lat poniżających oskarżeń, śledztwa, procesu, przedstawiania mnie w niektórych mediach jako awanturnika i chuligana, to były i są nadal ciężkie i niezasłużone przeżycia dla mnie i mojej rodziny – ale nie o moją sytuacje tu chodzi, lecz o to, czy w 1050 lat od Chrztu Polski, w kraju, w którym niemal całe dziedzictwo narodowe związane jest z chrześcijaństwem i katolicyzmem – mamy jeszcze prawo do poszanowania symboli naszej wiary, czy już nie mamy tego prawa?

Czy uczucia polskich katolików będą jeszcze choćby minimalnie chronione, czy też można już z nich drwić i obrażać do woli, tak jak w Zachęcie, tak jak z prowokatorem pląsającym na procesji Bożego Ciała, czy tak jak pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie misia przybijano do krzyża, pluto na modlących się ludzi i żartowano – jest krzyż, jest zabawa.

Wyrok w mojej sprawie to będzie odpowiedź – czy my Polacy mamy jeszcze prawo bronić się przed obrazą naszych uczuć religijnych i narodowych, czy już nie mamy tego prawa. Czy cynik, drwiący bezkarnie z symboli drogich sercu Polaków będzie liczył zyski, a człowiek przeciwstawiający się tej drwinie, będzie nosił piętno winy i prawno-moralnego potępienia.

Dlatego składam niniejszą apelację, w nadziei na sprawiedliwy wyrok, nie dla mnie, lecz dla przyszłości naszej Ojczyzny, Ojczyzny Świętego Jana Pawła II.

(-) Witold Tomczak

POZOSTAŁE WPISY
Środa, 6 grudnia 2017

Ułaskawienie po 17 latach

Piątek, 20 października 2017

Oczekując na decyzję Prezydenta

Poniedziałek, 13 marca 2017

Zachęta do Klątwy - list otwarty do Prezydenta RP

Piątek, 23 grudnia 2016

Radio Maryja nadzieją dla Polski !

Wtorek, 13 grudnia 2016

Wyrok w Dniu Papieskim...

Czwartek, 1 grudnia 2016

Rozprawa odwoławcza

Wtorek, 5 lipca 2016

Proces trwa...

Piątek, 24 czerwca 2016

List przyjaciela Św. Jana Pawła II do Wiceministra Sprawiedliwości

Poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Nie będzie przedawnienia...

Wtorek, 12 kwietnia 2016

Państwo Polskie wobec znieważenia Jana Pawła II...

Piątek, 25 marca 2016

Spójrzmy głębiej na Krzyż!

Wtorek, 16 lutego 2016

Proces trwa

Wtorek, 15 grudnia 2015

Zaproszenie do sądu...

Niedziela, 15 listopada 2015

List do uczestników Międzynarodowego Kongresu "Katolicy i sztuka"

Niedziela, 3 maja 2015

Europo, przyjmij Krzyż Chrystusowy!

Wtorek, 14 kwietnia 2015

Dlaczego 1% podatku przekazałem na Fundację "Nasza Przyszłość"?

Niedziela, 19 października 2014

Do P.T. mediów katolickich i polskich

Wtorek, 9 września 2014

Oddałem akt oskarżenia Królowej Polski…

Niedziela, 20 lipca 2014

Czas próby polskich sumień trwa...

Czwartek, 10 kwietnia 2014

Wybierzmy do Parlamentu Europejskiego ludzi z polskim kręgosłupem

Czwartek, 20 marca 2014

Zapraszam na spotkanie...

Sobota, 15 marca 2014

Dar jedności dla Jana Pawła II

Środa, 5 marca 2014

Trwam dzięki TV Trwam!

Piątek, 3 stycznia 2014

Nasza droga do pokoju i prawdy

Wtorek, 3 grudnia 2013

Suwerenność, głupcze!

Sobota, 2 listopada 2013

Módlmy się do naszych Świętych, prośmy za duszami czyśćcowymi!

Sobota, 26 października 2013

List otwarty do Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości

Piątek, 6 września 2013

Podkarpacie znów może mieć Zdzisława Pupę w Senacie!

Sobota, 10 sierpnia 2013

Polska Prokuratura - to brzmi dumnie..?

Sobota, 13 lipca 2013

Co nas nie zabije, to nas wzmocni!

Czwartek, 27 czerwca 2013

W sprawie sądowego tortu...

Środa, 12 czerwca 2013

W 10. rocznicę powstania Telewizji Trwam