logo
logo
Piątek,
14 lutego 2014
Na zdrowy rozum

Konstytucyjna pułapka

zdjęcie
Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński
kierownik Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, etyk, kulturoznawca, wykładowca w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu

Kiedy mówimy o demokracji, mamy na myśli taki ustrój polityczny, w którym społeczeństwo posiada istotny wpływ na to kto i jak rządzi. Zaprzeczeniem demokracji jest totalitaryzm, gdzie wpływu takiego nie ma albo jest on pozorowany. Wiadomo jednak, że demokracje bywają różne, również pozorowane. A jaka jest nasza demokracja?

Spróbujmy zderzyć ze sobą dwa artykuły – 4 i 104. Pierwszy mówią o tym, że „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli”. To jest jasne, chodzi głównie o wybory do Parlamentu,  do którego wybieramy posłów i senatorów jako naszych przedstawicieli. Przynajmniej tak to rozumiemy idąc do wyborów. Tak też rozumieją to kandydaci na posłów, gdy przedstawiają swój program wyborczy, pytają o nasze zdanie, zapewniają o realizacji lub obronie programu, jeśli zostaną wybrani. I tak na zdrowy rozum powinno być: wyborcy wybierają swoich przedstawicieli, czyli tych, którzy w ich imieniu będą rządzić.

Ale okazuje się, że to wcale tak nie musi być. Autorzy Konstytucji dokonali pewnej korekty, choć informują o tym dopiero w artykule 104, a więc na tyle daleko od artykułu 4, żeby jednego z drugim nie kojarzyć, żeby w świadomość wbił się demokratycznym artykuł 4. Tymczasem w artykule 104.1 pojawia się krótki punkt pierwszy, który składa się z dwóch krótkich zdań: „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców”. Wątek ten nie jest dalej rozwijany, bo dalej mowa jest o treści ślubowania, jak gdyby nic się nie stało. A stała się rzecz niesamowita: upadła demokracja. Te wszystkie programy wyborcze, obietnice, zapewnienia wzięły w łeb. Bo poseł jako „przedstawiciel Narodu” nie musi liczy się już z wyborcami. To właśnie ten artykuł 104 pozwala posłom i rządowi realizować program, jakiego wcześniej nie głosili albo nawet realizować program przeciwko temu, co głosili w trakcie kampanii wyborczej.

Jeżeli nie realizują programu wyborców, to czyj program realizują? Ktoś powie, że Narodu. Ale przecież nie ma programu wyborczego Narodu, bo Naród przed wyborami został podzielony na zwolenników takich czy innych partii politycznych, a więc na zwolenników różnych od siebie programów. W takim razie jeśli posłów nie wiążą „instrukcje” wyborców, i nie ma wspólnego programu całego Narodu, to jakie instrukcje posłów wiążą? Odpowiedź jest prosta: są to instrukcje partyjne, posunięte aż do formuły dyscypliny klubowej, gdzie za głosowanie przeciwko nakazowi władz partii grozi utrata członkostwa w klubie i zepchnięcie w polityczny niebyt. Ani sumienie, ani dobro Narodu nie grają tu już żadnej roli.

Kto tu rządzi? Ani wyborcy, ani Naród. Partia rządzi. Ale dlaczego taki system nazywać demokracją?

POZOSTAŁE WPISY
Czwartek, 8 maja 2014

Z czym jest zgodna Konstytucja?

Poniedziałek, 7 kwietnia 2014

1 proc. demokracji

Piątek, 14 marca 2014

Terror reklam

Czwartek, 27 lutego 2014

Dla kogo Zamek Ujazdowski?

Piątek, 7 lutego 2014

Paradoksy referendum

Czwartek, 30 stycznia 2014

Trybunał Konstytucyjny