logo
logo
Poniedziałek,
5 stycznia 2015
Nie ma sprawiedliwości bez solidarności

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

zdjęcie
Maria Ochman
przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność"

Aktualna sytuacja w polskiej służbie zdrowia ponownie skłania do refleksji nad kondycją tzw. systemu i nad jego
organizacją. Gołym okiem widać, że władza publiczna, a precyzyjniej - rząd utracił jakąkolwiek kontrolę nad opieką
zdrowotną w naszym kraju.

Wieloletnie eksperymenty zwane reformami, prywatyzowanie całych sektorów medycyny, w tym lecznictwa otwartego, przynoszą właśnie opłakane skutki dla pacjentów. Ci zaś, którzy zgodnie z zapisami Konstytucji powinni zapewnić równy dostęp do świadzeń, wpadli w pułapkę własnych neoliberalnych decyzji. Trudno nie odczuwać zażenowania, patrząc na bezradne miotanie się ministra zdrowia, który nie posiada żadnych narzędzi, aby doprowadzić do normalizacji i zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów.

Polityka rządów PO - PSL w zakresie opieki zdrowotnej postawiła na wolny rynek, więc teraz Arłukowicz i Kopacz zbierają owoce swoich decyzji. Skoro miał być biznes i kręcenie lodów na zdrowiu, to trudno się teraz dziwić, że właściciele prywatnych przychodni walczą o swoje dochody. Zastanawia milczenie szefa rządu, frontmenki prywatyzacyjnych przekształceń, która w 2007 roku z tą samą grupą z Porozumienia Zielonogórskiego podpisywała polityczne deale i w zamian za spokój nagrodziła prezesa z Porozumienia teką wiceministra, a następnie sowicie dokładała pieniędzy lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej. Powinna stanąć teraz razem z Arłukowiczem i przyznać się otwarcie do politycznych błędów i decyzji, za które płacą dziś pacjenci.

I jeszcze kamyczek do ogródka kolegów z Porozumienia Zielonogórskiego – zakładając prywatne gabinety i
przychodnie, musieli liczyć się z tym, że biznes to biznes. Zawsze jest ryzyko. Nie każdy prywatny gabinet czy szpital musi mieć kontrakt z narodowym płatnikiem. Tak jest w całej Europie.
Ale jest też jedna fundamentalna zasada, która musi obowiązywać każdego lekarza, jeśli jest on człowiekiem – nie do pomyślenia jest wystawianie na niebezpieczeństwo zdrowia i życia pacjentów w walce o własne przywileje.

Nawet te najbardziej słuszne. Premier wstydliwie milczy, bo przyszedł czas zebrać żniwo własnej polityki. Było „róbta, co chceta”, no to „mata, co mata”.

POZOSTAŁE WPISY
Środa, 23 marca 2016

Świadectwo Fallaci

Sobota, 11 lipca 2015

Rządu walki z dopalaczami ciąg dalszy

Piątek, 19 czerwca 2015

Nie można dzielić i konfliktować pracowników służby zdrowia!

Czwartek, 7 maja 2015

I kto tu udaje Greka?

Poniedziałek, 16 marca 2015

Jubileusz Niezwykłego Kapłana

Poniedziałek, 1 września 2014

Dochować wierności w słowach i uczynkach

Czwartek, 19 czerwca 2014

Kto sieje wiatr, zbiera burzę

Sobota, 14 czerwca 2014

Psy szczekają, karawana idzie dalej

Sobota, 22 marca 2014

Polska stała się państwem brutalnych podziałów

Piątek, 21 lutego 2014

Niech chociaż poczują nasze solidarne wsparcie

Niedziela, 16 lutego 2014

To była wielka, cicha noc

Piątek, 24 stycznia 2014

Ukradli nawet dno…

Środa, 18 grudnia 2013

Mysz na Mount Evereście

Środa, 4 grudnia 2013

Bankructwo Ministerstwa Zdrowia

Wtorek, 8 października 2013

Dlaczego pójdę na referendum i zagłosuję za odwołaniem Hanny Gronkiewicz- Waltz

Piątek, 12 lipca 2013

HAŃBA!

Czwartek, 4 lipca 2013

Koniec Trójstronnej Fikcji

Środa, 12 czerwca 2013

Alleluja i wyTRWAMY!!!

Wtorek, 4 czerwca 2013

Ukradziona nadzieja, rozkradziona Polska

Czwartek, 28 lutego 2013

Ojcze Święty, dziękujemy!

Niedziela, 30 grudnia 2012

„I pamiętajcie zawsze: Bóg jest miłością”

Środa, 12 grudnia 2012

Dlaczego pójdę na Marsz

Wtorek, 18 września 2012

I powiał wiatr ze Szczytu Jasnej Góry

Poniedziałek, 10 września 2012

Jubileuszowe epitafium

Czwartek, 30 sierpnia 2012

Postulaty jak wyrzut sumienia