logo
Marek Czachorowski
Debata o deprawacji?
Wtorek, 22 października 2013

Dopytuje się mnie nieraz, dlaczego tak często sięgam do greckiego i rzymskiego antyku? Czy nie byłoby lepiej okrasić wywody na temat naszej polskiej teraźniejszości – „w polu dobra i zła” – przykładami z obrębu życia np. Irokezów, Azteków czy Słowian? Po co nam, Polakom, pamięć o przedchrześcijańskiej starożytności greckiej i rzymskiej? Czy to nie trochę nawet śmieszne hobby tylko dla niektórych?

Zwłaszcza posiadaczy wolnego czasu, czyli dzisiaj bezrobotnych i emerytów. Głodowe „wynagrodzenie” za lata ciężkiej pracy i ciepły kąt w miejskiej „ogrzewalni” zapewniają karmienie się do syta greckim eposem, tragedią i historiografią. A przy dziełach Platona – „Obronie Sokratesa” i „Fedonie” – można nawet pokrzepić ducha dla wytrwania w zagryzaniu się o dostęp do służby zdrowia i leków. Po co pozostałym, jeszcze żywym, jeszcze zatrudnionym, jeszcze zdrowym jakieś starożytne „gnioty”? Dawać je młodzieży – zamiast politechnicznego przysposobienia do „konkretnego” zawodu – to wręcz zbrodnia!

Nasza polska rzeczywistość nie kończy się jednak na najbliższej miedzy ani nie rozpoczyna się od Okrągłego Stołu w 1989 roku, czy otwarcie przed całym światem w 1918, czy nawet 966 roku. Jesteśmy synami również przymierza Boga z Abrahamem i przymierza Boga z Grekami oraz Rzymianami. Tak też przedstawia naszą narodową biografię bł. Wincenty Kadłubek. Rozpoczyna ją od zaszczepienia helleńskiego drzewa na barbarzyńskiej dziczce. Wzbudzony tą gigantyczną zaporą ożywczy dla ludzkości podmuch wiatru dotarł także do nas, Lechitów. Nie wiemy zatem, kim jesteśmy, jeśli zapomnimy o tych naszych początkach.

A może już myślimy, iż jesteśmy ludem znikąd, z Peerelu lub z woli Najjaśniejszego Cara i Cesarza? Z powodu tego rozmazania naszej przeszłości rozpowszechniły się u nas metody działania godne Azteków, Scytów czy Trojan.

Kiedy Europa z Azją szykowały się do pojednania i unii pod Troją, to zdradziecki Parys-Aleksander śmiertelnie ugodził zza węgła Achillesa, udaremniając pojednanie. Oparte nie na kalkulacji obustronnych korzyści, ale na najgłębszej mocy słów-czynów (dość przypomnieć łańcuch dobra zrodzonego ze spotkania proszącego ojca, Priama, z Achillesem, aby wydał on ciało syna, Hektora), ostatnio przypomnianych nam przez Papieża Franciszka: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”.

Tego rozumnego stosunku do innych, w tym także rozumnego zmagania się z przeciwnikiem, uczyło nas również przymierze Boga z Abrahamem. Jeśli masz pretensje do kogoś, zwróć mu uwagę. Tego proszenia i za nim idącego dziękowania oraz przepraszania uczy przecież Jezus Chrystus, Syn Abrahama. U nas natomiast coraz częściej dokłada się zza węgła szyderstwem, oszczerstwem i obmową.

Zamiast merytorycznej dyskusji, walki na argumenty, stosuje się oręż Parysa-Aleksandra, z obrębu innej cywilizacji niż ta, która traktuje człowieka jako istotę rozumną i wolną.

Przykładem takich metod działania może być ostatnie podjudzanie przeciwko pasterzom polskiego Kościoła. Zamiast merytorycznie rozpracować głośną wypowiedź arcybiskupa Józefa Michalika, że szerzy się u nas zboczenia (w tym i pedofilię) w mediach, odezwali się tylko oburzeniem jakoby niewinni. Ucieszylibyśmy się, gdyby media chociaż spróbowały zbadać, czy to, co w nich się mówi, pokazuje i do czego się zachęca, nie ma nic wspólnego ze zboczeniami, ale służy praktykowaniu cnoty czystości.

Takiej owocnej dla wszystkich dyskusji nie podjęto i od początku do końca tygodnia prowadzi się także w TV formację erotycznych odlotów. Od poniedziałku zatem dla wszystkich: „Rozmowy, czyli tokowanie erotomanów i nimfomanek”, „Śniadanie z króliczkiem w agencji” i czytanki dla przedszkolaków ze szwedzkich „Ksiąg onanistów”.

Najbardziej opiniotwórcze media nie mają zatem nic wspólnego nie tylko z chrześcijańską Dobrą Nowiną o człowieku, ale także z dziedzictwem starożytnej Grecji i Rzymu. Trzeba o tym dziedzictwie pamiętać, bo uczy nas ono stawiania wszystkich spraw na płaszczyźnie zaufania dla możliwości ludzkiego rozumu, o ile człowiek tylko zechce prawdę rozpoznać.

Nasz Dziennik



Pozostałe felietony:
Wtorek, 30 grudnia 2014
Wtorek, 16 grudnia 2014
Wtorek, 9 grudnia 2014
Wtorek, 25 listopada 2014
Poniedziałek, 10 listopada 2014
Wtorek, 4 listopada 2014
Wtorek, 28 października 2014
Wtorek, 21 października 2014
Wtorek, 14 października 2014
Wtorek, 7 października 2014
Wtorek, 30 września 2014
Wtorek, 23 września 2014
Wtorek, 16 września 2014
Wtorek, 9 września 2014
Wtorek, 2 września 2014
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Wtorek, 19 sierpnia 2014
Wtorek, 12 sierpnia 2014
Wtorek, 5 sierpnia 2014
Wtorek, 29 lipca 2014
Wtorek, 22 lipca 2014
Wtorek, 15 lipca 2014
Wtorek, 8 lipca 2014
Wtorek, 1 lipca 2014
Wtorek, 24 czerwca 2014
Wtorek, 10 czerwca 2014
Wtorek, 3 czerwca 2014
Wtorek, 27 maja 2014
Wtorek, 20 maja 2014
Wtorek, 13 maja 2014
Wtorek, 6 maja 2014
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Wtorek, 15 kwietnia 2014
Wtorek, 8 kwietnia 2014
Wtorek, 1 kwietnia 2014
Wtorek, 25 marca 2014
Wtorek, 18 marca 2014
Wtorek, 11 marca 2014
Wtorek, 4 marca 2014
Wtorek, 25 lutego 2014
Wtorek, 18 lutego 2014
Wtorek, 11 lutego 2014
Wtorek, 4 lutego 2014
Wtorek, 14 stycznia 2014
Wtorek, 7 stycznia 2014
Wtorek, 31 grudnia 2013
Wtorek, 3 grudnia 2013
Wtorek, 26 listopada 2013
Wtorek, 19 listopada 2013
Wtorek, 5 listopada 2013
Wtorek, 29 października 2013
Wtorek, 8 października 2013
Wtorek, 1 października 2013
Wtorek, 24 września 2013
Wtorek, 17 września 2013
Wtorek, 10 września 2013
Wtorek, 28 maja 2013