logo
Marek Czachorowski
Plusy ideologii gender?
Wtorek, 1 kwietnia 2014

 

Maszerują genderyści najpierw „przez instytucje”, co gwarantuje skuteczność działania, bo żyjemy dzisiaj w ustroju „urzędniczym”. Jego mocą Polska staje się codziennie coraz bardziej tęczowa i coraz bardziej skrwawiona. Po dniu świątecznym urzędnik (nie mówię tu oczywiście o wyjątkach potwierdzających regułę) wkłada na siebie odpowiednie służbowe ubranie, sumienie zostawia w domu, a w pracy pilnie nadsłuchuje tylko poleceń służbowych, nawet jeśli są one zbrodnicze. Codziennie zatem tuż po obudzeniu dowiadujemy się, że jakaś kolejna instytucja uszczelniła genderową sieć. A to parlament w ekspresowym tempie, po północy, zorganizował łapankę na genderofobów, a to MEN stworzył listy proskrypcyjne dyrektorów „Szkół Przyjaznych Rodzinie”. Szczególną uwagę powinniśmy poświęcać aktywności Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, bo pełni on funkcję strażnika genderowej ideologii. Czym ona jest, można się najpierw dowiedzieć z dokumentów i aktywności tego urzędu.

Pani ministra ostatnio reprezentowała Polskę na forum ONZ podczas 58. sesji Komisji ds. Statusu Kobiet. W swoim przemówieniu zaprezentowała całemu światu polskie osiągnięcia w dziedzinie „genderrówności”, a wpierw – tzw. równości kobiet. Wyczytałem ostatnio gdzieś tam, że „jedynym plusem” ideologii gender jest jej pozytywny program „równościowy” odnośnie do kobiet. Zobaczmy jednak, jak ową „równość” pojmuje się w samym urzędzie ds. „równego traktowania”.

Wypowiedź pani ministry na spotkaniu w ONZ można określić jako entuzjastyczną. Jeśli w kraju codziennie słyszymy biadolenie nad biskupami i genderfobami z Torunia, nieznającymi się na nauce, zwłaszcza na nowej nauce z Ameryki, „gendermatyce” (ew. „genderologii”), to podczas spotkania w Nowym Jorku Polska została przedstawiona jako kraina, która już prawie osiągnęła genderowe niebo. Ani słowa o przeciwnościach, przeciwnikach, trudnościach itp. Krótko mówiąc, pani ministra chwaliła Polskę.

Cieszymy się, a nawet bardzo się cieszymy, jeśli porządni ludzie z całego świata chwalą nas, Polaków, za Jana Pawła II, generała Kuklińskiego i za wolne Radio Maryja, bo przecież – jak pisał rzymski poeta – „Wszyscy śmiertelnicy pragną być chwaleni”. Ale niepokoić nas powinno, jeśli chwalić nas będą „towarzysz generał”, resortowe dzieci i światowi aborcjoniści. Ze wzmożoną uwagą trzeba też przyjąć chwalenie nas przez panią ministrę do spraw równego traktowania.

Jest to wpierw styl wpisujący właśnie w ramy „ustroju urzędniczego”, styl już nie według starej zasady: „jak nas inni nie chwalą, to chwalmy samych siebie”, ale „chwalmy samych siebie, to inni nas będą chwalić”. Własne dobre samopoczucie staje się prawie wszędzie kryterium oceny każdego działania, również odnośnie do kompetencji urzędnika. Jeśli skar- ży się on – i nie pielęgnuje wyrazu twarzy sytego zwierzęcia – to znaczy, że sobie nie radzi. Trzeba go wtedy zmienić, bo nowy sobie lepiej poradzi. Ale ustrój urzędniczy nie może funkcjonować bez chwalenia urzędników wyższego stopnia. I faktycznie, pani ministra, wychwalając Polskę, nie wyraziła dumy i uznania z polskich położnych i lekarzy, odmawiających uczestniczenia w zbrodniczym procederze aborcji, ale wychwalała pod niebiosa genderowo-biznesowe lobby w naszym kraju, zwane Kongresem Kobiet, zjednoczonych nade wszystko miłością do aborcji.

Pani ministra pochwaliła światu też samą siebie, obwieszczając, że ma precyzyjny plan działania w celu rychłego osiągnięcia w Polsce genderowego nieba. Inne kraje mogą skorzystać z tego wzoru. Chodzi o ponadstustronicowy „Krajowy Program na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015”. Zapowiada się tutaj ulepszenie procedury wyłapywania nienarodzonych dzieci, wyjętych spod prawa w ustawie aborcyjnej z 1993 roku. Planuje się zatem na rok 2014 zmianę sejmowej ustawy w sprawie zawodu lekarza (już od 1 stycznia 2014 projekt jest gotowy), aby wykluczyć prawo lekarzy do kierowania się sumieniem w swojej pracy. Według pani ministry, łamanie sumień lekarzy i zabijanie nienarodzonych dzieci to konieczny element „równości” kobiet. Czy zatem plusem ideologii gender jest jej program „równości” kobiet?

Nasz Dziennik



Pozostałe felietony:
Wtorek, 30 grudnia 2014
Wtorek, 16 grudnia 2014
Wtorek, 9 grudnia 2014
Wtorek, 25 listopada 2014
Poniedziałek, 10 listopada 2014
Wtorek, 4 listopada 2014
Wtorek, 28 października 2014
Wtorek, 21 października 2014
Wtorek, 14 października 2014
Wtorek, 7 października 2014
Wtorek, 30 września 2014
Wtorek, 23 września 2014
Wtorek, 16 września 2014
Wtorek, 9 września 2014
Wtorek, 2 września 2014
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Wtorek, 19 sierpnia 2014
Wtorek, 12 sierpnia 2014
Wtorek, 5 sierpnia 2014
Wtorek, 29 lipca 2014
Wtorek, 22 lipca 2014
Wtorek, 15 lipca 2014
Wtorek, 8 lipca 2014
Wtorek, 1 lipca 2014
Wtorek, 24 czerwca 2014
Wtorek, 10 czerwca 2014
Wtorek, 3 czerwca 2014
Wtorek, 27 maja 2014
Wtorek, 20 maja 2014
Wtorek, 13 maja 2014
Wtorek, 6 maja 2014
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Wtorek, 15 kwietnia 2014
Wtorek, 8 kwietnia 2014
Wtorek, 25 marca 2014
Wtorek, 18 marca 2014
Wtorek, 11 marca 2014
Wtorek, 4 marca 2014
Wtorek, 25 lutego 2014
Wtorek, 18 lutego 2014
Wtorek, 11 lutego 2014
Wtorek, 4 lutego 2014
Wtorek, 14 stycznia 2014
Wtorek, 7 stycznia 2014
Wtorek, 31 grudnia 2013
Wtorek, 3 grudnia 2013
Wtorek, 26 listopada 2013
Wtorek, 19 listopada 2013
Wtorek, 5 listopada 2013
Wtorek, 29 października 2013
Wtorek, 22 października 2013
Wtorek, 8 października 2013
Wtorek, 1 października 2013
Wtorek, 24 września 2013
Wtorek, 17 września 2013
Wtorek, 10 września 2013
Wtorek, 28 maja 2013