logo
Marek Czachorowski
Bezpłciowa etyka?
Wtorek, 13 maja 2014

Epoka totalitaryzmów nie odeszła w przeszłość, a nawet na naszych oczach może jest tworzony jakiś totalitarny system, czego jednak możemy nie zauważyć, bo każde zło ukrywa swoje oblicze. Precyzyjną diagnozę totalitarnego myślenia pozostawiał nam św. Jan Paweł II. Jego zdaniem, takie myślenie obecne jest także w dominujących nurtach współczesnej etyki i współczesnej katolickiej teologii moralnej, poddanych krytyce w encyklice „Veritatis splendor” z 1993 roku. Gdyby to były nurty marginalne, to z pewnością niepotrzebna byłaby encyklika na ich temat. Nie słychać też o grupowych czy pojedynczych nawróceniach etyków i teologów moralistów. Trzeba się zatem liczyć poważnie z ewentualnością, że ostrzeżenie Papieża przed totalitarną teologią moralną i etyką jest w dalszym ciągu aktualne.

Totalitarny system organizacji państwa opiera się na zasadzie siły wobec obywateli i ich instrumentalnego traktowania przez władzę, ale totalitarna machina próbuje wszystkich wciągnąć w logikę własnego działania, czyli tylko instrumentalne traktowanie wszystkich i samego siebie. Drogę totalitarnemu myśleniu – wg „Veritatis splendor” – otwiera zanegowanie obiektywnej prawdy, a w szczególności obiektywnej prawdy o dobru. Bez założenia istnienia takiej prawdy – i możliwości jej rozpoznania przez każdego człowieka – życie wspólne może być oparte tylko na sile i odczłowieczaniu każdego. Taką negację obiektywnej prawdy Papież szczegółowo wskazuje w rozmaitych elementach współczesnej dominującej etyki i opartej na niej teologii moralnej.

Może jednak sądzimy, że większe zagrożenie totalitarnym światem wnoszą politycy i finansiści niż etycy i teologowie moraliści? Ale politycy i finansiści szukają idei dla realizacji swoich rozpętanych ambicji na pchlim targu współczesnej humanistyki. Już przecież o mały włos nie mieliśmy pejotlowej republiki, według wskazówek czarnoksiężnika z „Nauk Don Juana” Carlosa Castanedy. Ale po badaniach psychologicznych kandydata na prezydenta – u Andrzeja Samsona, znanego pioniera przedszkolnej „edukacji seksualnej” – trafiliśmy w ręce „plusów ujemnych”. Dzisiaj przed Polską oferta bezpłciowego świata, kobiet z brodą i prostatą, czyli ideologia gender, mająca nie tylko swoich wyznawców, „żendermerię” i Tęczowy Komitet Centralny, ale także swoich etyków i teologów. Na swoich straganach oferują bezpłciową etykę.

Dowiadujemy się o tym z ostatniego numeru naukowego czasopisma „Etyka”, wydawanego na UW, poświęconego w całości genderowej etyce, a otwieranego artykułem „Czy etyka ma płeć?”. Twierdzi się tu nie tylko, że etyka płci nie ma, ale także że płeć przeszkadza człowiekowi – dodajmy – jak niekiedy broda czy prostata. Klasycy etyki byli bowiem mężczyznami i z tego powodu jakoby opowiadali się za dyskryminacją kobiet. Obrywa się tu zwłaszcza Arystotelesowi oraz Tomaszowi z Akwinu, bo mieli twierdzić, że kobieta jest „wybrakowanym samcem”. Nie jest zatem ważna „obiektywna prawda” w tej bezpłciowej etyce, bo takiego poglądu nie można przypisać obydwu filozofom. Wystarczy tylko zrozumieć, o co im chodziło, kiedy mówili, że „femina est mas occasionatus”, ale z pewnością nie o „wybrakowanie” kobiety. Nie wyjaśniam tego dalej, bo wielu już to dawno wyjaśniało. W każdym totalitarnym myśleniu chodzi tylko o realizację postawionych celów. Do tego zaś potrzebne jest wyeliminowanie intelektualnego autorytetu zarówno Arystotelesa, jak i Tomasza, bo dzięki nim ludzkość znakomicie się uczy odkrywać obiektywną prawdę.

Jeszcze się nie wyjaśnia w bezpłciowej etyce, co należy uczynić z „samcami”, czyli owymi „wybrakowanymi” ludźmi, którym się już nie da wybić z głowy, że w życiu moralnym jest jednak ważna różnica pomiędzy mężczyzną i kobietą. Słyszymy, że zwalnia się ich, jak to uczyniono niedawno z poprzednim Wielkim Rabinem Francji Gillesem Bernheimem. Trzy miesiące po przywołaniu jego wypowiedzi na temat „gender” przez Benedykta XVI (w grudniu 2012) Wielki Rabin „podał się do dymisji” z powodu presji jakiegoś „lobby”, a sześć miesięcy wcześniej w petycji do prezydenta Francji obnażył i napiętnował genderową ideologię. Zamiast nasłać na niego Inkwizycję – jak to opowiadają o katolikach – Papież nazwał jego petycję „starannie udokumentowanym i głęboko poruszającym traktatem”. Zwolniono zatem Wielkiego Rabina wedle wskazówek totalitarnej etyki „bez prawdy”.

Nasz Dziennik



Pozostałe felietony:
Wtorek, 30 grudnia 2014
Wtorek, 16 grudnia 2014
Wtorek, 9 grudnia 2014
Wtorek, 25 listopada 2014
Poniedziałek, 10 listopada 2014
Wtorek, 4 listopada 2014
Wtorek, 28 października 2014
Wtorek, 21 października 2014
Wtorek, 14 października 2014
Wtorek, 7 października 2014
Wtorek, 30 września 2014
Wtorek, 23 września 2014
Wtorek, 16 września 2014
Wtorek, 9 września 2014
Wtorek, 2 września 2014
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Wtorek, 19 sierpnia 2014
Wtorek, 12 sierpnia 2014
Wtorek, 5 sierpnia 2014
Wtorek, 29 lipca 2014
Wtorek, 22 lipca 2014
Wtorek, 15 lipca 2014
Wtorek, 8 lipca 2014
Wtorek, 1 lipca 2014
Wtorek, 24 czerwca 2014
Wtorek, 10 czerwca 2014
Wtorek, 3 czerwca 2014
Wtorek, 27 maja 2014
Wtorek, 20 maja 2014
Wtorek, 6 maja 2014
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Wtorek, 15 kwietnia 2014
Wtorek, 8 kwietnia 2014
Wtorek, 1 kwietnia 2014
Wtorek, 25 marca 2014
Wtorek, 18 marca 2014
Wtorek, 11 marca 2014
Wtorek, 4 marca 2014
Wtorek, 25 lutego 2014
Wtorek, 18 lutego 2014
Wtorek, 11 lutego 2014
Wtorek, 4 lutego 2014
Wtorek, 14 stycznia 2014
Wtorek, 7 stycznia 2014
Wtorek, 31 grudnia 2013
Wtorek, 3 grudnia 2013
Wtorek, 26 listopada 2013
Wtorek, 19 listopada 2013
Wtorek, 5 listopada 2013
Wtorek, 29 października 2013
Wtorek, 22 października 2013
Wtorek, 8 października 2013
Wtorek, 1 października 2013
Wtorek, 24 września 2013
Wtorek, 17 września 2013
Wtorek, 10 września 2013
Wtorek, 28 maja 2013