logo
Marek Czachorowski
Zbrodnia świętością?
Wtorek, 24 czerwca 2014

W aktualnym sporze na temat Deklaracji Wiary złożonej przez część polskich lekarzy widoczne jest u ich przeciwników traktowanie prawa stworzonego przez ludzi jako świętości, której bezwzględnie należy być posłusznym, nawet jeśli żąda ono uczestniczenia w zbrodni. Zaskakuje jednak, że ten kult prawa stanowionego podzielają niektórzy dzisiejsi obrońcy Deklaracji.

Chociaż trafnie przyjmują, że lekarze niechcący uczestniczyć w zbrodniczych praktykach (m.in. aborcji) nie powinni informować o „usługach” aborterów, to jednak niektórzy utrzymują, że wyszukiwaniem aborcjonistów powinni się zająć odpowiedni urzędnicy, np. dyrektorzy administracyjni szpitali. Zakłada się zatem pozycję swoich przeciwników, traktując ustawę aborcyjną z 1993 roku jako świętość. Tymczasem każdy, kto w jakikolwiek sposób uczestniczy w możliwych krwawych skutkach tego prawnego bezprawia, staje się współuczestnikiem zbrodni. I to zbrodni najgorszej z możliwych, bo na człowieku najsłabszym i bezwzględnie niewinnym. Takie też znaczenie ma medialna wypowiedź przełożonego pewnej wspólnoty zakonnej, iż trzeba „przyjąć skutecznie uregulowania prawne oraz instytucjonalne, aby zapewnić pacjentom gwarantowane w prawie świadczenia”. Skoro takimi „prawnymi gwarancjami” otacza się dzisiaj zabijanie nienarodzonych dzieci, to duszpasterz oczywiście nie chciałby ich zabijania, ale tylko chciałby ich zabijania „po bożemu”, co jest jednak niemożliwe.

Czynienie świętością prawa stanowionego przez ludzi oznacza najpierw cywilizacyjny regres, bo ramy cywilizacji rozumu wykluczają rezygnację z posługiwania się rozumem w odniesieniu do prawa stanowionego. Ten fundament naszej cywilizacji wyakcentował Perykles – główny twórca wiecznotrwałej demokracji ateńskiej – „szacunek dla władzy i prawa” zastrzegając najpierw dla praw „niepisanych, które bronią pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi powszechną hańbę”.

Odejście od tego cywilizacyjnego wzoru widzimy w samousprawiedliwianiu się Juliusza Cezara – co przekazał potomności Cyceron – który miał ciągle na ustach słowa niesprawiedliwego syna Edypa z tragedii Eurypidesa (Fenicjanki): „Gdy trzeba krzywdzić, to krzywdzić dla władzy rzecz najpiękniejsza – resztę czyńmy zbożnie”. Ale już Horacy – poeta epoki Augusta – poszerzał tę listę źródeł (odpowiadającą nauce św. Jana o trzech pożądliwościach) wypaczających wiecznotrwałe i powszechne moralne prawo, bo mężczyźni łamią je nie tylko dla władzy, ale także w walce o pieniądze i kobiety. Także homoseksualiści biorą udział w tym ostatnim zmaganiu, bo jego szczególną postacią jest także heterofobiczna ucieczka z pola bitwy.

W ramach cywilizacji rozumu podejmowano nawet wojny w obronie wiecznotrwałego moralnego prawa przeciwko zbrodniczym ustawom. Tak było w przypadku zmagania Syrakuz – greckiej kolonii na terenie Italii – z Kartaginą, fenicką kolonią w Afryce. Gelon – władca Syrakuz – po pokonaniu Kartaginy zażądał w traktacie pokojowym zniesienia w tym mieście ofiar składanych Baalowi z własnych dzieci. Duszpasterze „w owczej skórze”, żądający respektowania zbrodniczego aborcyjnego „prawa”, aktywni są zatem w ramach starodawnego kultu Baala, rozpowszechnionego wśród potomków Kanaana, syna Chama, którymi byli Fenicjanie. Tegoroczne wykopaliska potwierdziły starożytne informacje o ofiarach z dzieci składanych w Kartaginie. Kult ten rozwija się prężnie dzisiaj, ale wedle nowoczesnego rytu, z udziałem polityków, głosujących za aborcją, niektórych „komitetów bioetycznych”, ale także duszpasterzy broniących „prawnych gwarancji” dla aborcjonistów. Krew niewinnych dzieci przelewa się jednak w ten sam sposób. Wykorzystanie sakralnej mocy katolickiego kapłana – mającego moc także świętokradczego Przeistoczenia – to najwyższy stopień wtajemniczenia w kult Baala. Przeszkodzić tu mogą tylko wyrzuty sumienia, stąd nieodzowna rola wszelakich usypiaczy sumienia, również za pomocą starej metody Kaina: „Czyż jestem stróżem mojego brata?”. Metody polegającej na milczeniu wobec zbrodni, a nie tylko zachęcaniu do zbrodni.

Nasz Dziennik



Pozostałe felietony:
Wtorek, 30 grudnia 2014
Wtorek, 16 grudnia 2014
Wtorek, 9 grudnia 2014
Wtorek, 25 listopada 2014
Poniedziałek, 10 listopada 2014
Wtorek, 4 listopada 2014
Wtorek, 28 października 2014
Wtorek, 21 października 2014
Wtorek, 14 października 2014
Wtorek, 7 października 2014
Wtorek, 30 września 2014
Wtorek, 23 września 2014
Wtorek, 16 września 2014
Wtorek, 9 września 2014
Wtorek, 2 września 2014
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Wtorek, 19 sierpnia 2014
Wtorek, 12 sierpnia 2014
Wtorek, 5 sierpnia 2014
Wtorek, 29 lipca 2014
Wtorek, 22 lipca 2014
Wtorek, 15 lipca 2014
Wtorek, 8 lipca 2014
Wtorek, 1 lipca 2014
Wtorek, 10 czerwca 2014
Wtorek, 3 czerwca 2014
Wtorek, 27 maja 2014
Wtorek, 20 maja 2014
Wtorek, 13 maja 2014
Wtorek, 6 maja 2014
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Wtorek, 15 kwietnia 2014
Wtorek, 8 kwietnia 2014
Wtorek, 1 kwietnia 2014
Wtorek, 25 marca 2014
Wtorek, 18 marca 2014
Wtorek, 11 marca 2014
Wtorek, 4 marca 2014
Wtorek, 25 lutego 2014
Wtorek, 18 lutego 2014
Wtorek, 11 lutego 2014
Wtorek, 4 lutego 2014
Wtorek, 14 stycznia 2014
Wtorek, 7 stycznia 2014
Wtorek, 31 grudnia 2013
Wtorek, 3 grudnia 2013
Wtorek, 26 listopada 2013
Wtorek, 19 listopada 2013
Wtorek, 5 listopada 2013
Wtorek, 29 października 2013
Wtorek, 22 października 2013
Wtorek, 8 października 2013
Wtorek, 1 października 2013
Wtorek, 24 września 2013
Wtorek, 17 września 2013
Wtorek, 10 września 2013
Wtorek, 28 maja 2013