logo
Marek Czachorowski
Nazywać zbrodnię po imieniu
Wtorek, 25 marca 2014

Nie dlatego obchodzimy Dzień Świętości Życia, iż daleko nam do cywilizacji śmierci, a zatem trzeba nam już tylko spoczywać w ramach „kompromisu” aborcyjnego z 1993 roku, cieszyć się życiem aborcjonistów, a „duszpastersko” się do nich uśmiechać, bo przez to się pogodnie nawrócą. Każdy dzień świąteczny to jednak najpierw pora na głęboką refleksję nad tym, co i dlaczego świętujemy, a co jeszcze temu przeszkadza.

W Dniu Świętości Życia nie można zatem poprzestawać na tzw. pobożnych ogólnikach („życie należy szanować”, a „dobro należy czynić, a zła unikać”), tylko co roku trzeba aktualizować rozumienie konkretnych okoliczności, w których dokonuje się zmaganie pomiędzy cywilizacją życia a cywilizacją sępów, grabarzy i tchórzy.

Ten zabójczy triumwirat lęku, chciwości i małości nie cieszy się z narodzenia każdego człowieka, a dzisiaj próbuje on zaprzęgnąć wszystkich lekarzy w aborcyjne żniwa. Żąda się zatem od nich rezygnacji z posługiwania się sumieniem w ramach swojej pracy i rozmaitego uczestniczenia lub współuczestniczenia w aborcji. Ale chodzi nie tylko o sumienia lekarzy, ale o sumienia nas wszystkich. Próbuje się nas wszystkich „umaczać” w krwi niewinnych dzieci. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, czy raczej – nie zawsze chcemy sobie zdać z tego sprawę.

Jak na razie bronią konsekwentnie polskich lekarzy tylko polscy biskupi. Ich eksperci niedawno przeprowadzili krytyczną analizę dokumentu Komitetu Bioetycznego PAN. Przypomnę, przeważająca część członków Komitetu (tylko dwóch członków się sprzeciwiło, a jeden z nich sformułował zdanie odrębne) poleca dyscyplinować lekarzy uchylających się od wykonywania ustawy zezwalającej na zabijanie nienarodzonych dzieci w pewnych sytuacjach. Inne środowiska naukowe do tej pory milczą, tym samym popierając brutalną przemoc wobec środowiska medycznego i to w kraju zawsze słynącym – i szczycącym się – tolerancją.

Dość przypomnieć słynne słowa Zygmunta Augusta: „Nie jestem królem ludzkich sumień”, na wieść o zbrodniczej zasadzie pokoju z Augsburga „cuius regio, eius religio”. Daleko jesteśmy zatem od tej cywilizacji szacunku dla rozumności i wolności każdego człowieka. Ale czy łamanie sumień (rozumu) pracowników służby zdrowia nie jest arcypoważną sprawą? Czy jest jakaś ważniejsza sprawa niż ludzkie sumienie?

W obronie sumień lekarzy odezwały się wprawdzie pojedyncze głosy (oprócz już wspomnianych ekspertów Episkopatu Polski i dwojga profesorów z PAN), to jednak nie z wszystkimi można się zgodzić. Chociaż prezes Naczelnej Rady Lekarskiej sprzeciwił się narzucaniu lekarzom uczestniczenia w aborcji, to jednak – jego zdaniem – wyszukiwaniem i wskazywaniem aborcjonistów powinny zajmować się władze państwa, a w szczególności wojewodowie, burmistrzowie lub wójtowie.

Za tym samym rozwiązaniem opowiedział się znany polski profesor prawa, wieloletni sędzia Trybunału Konstytucyjnego (a nawet jego prezes). Czyżby zatem tylko lekarzom przysługiwało prawo do kierowania się sumieniem, a innym obywatelom już nie? Jeśli prawo zezwala na jakąś zbrodnię, to czy urzędnicy powinni uczestniczyć w tej zbrodni? Czy nie przysługuje im prawo – jako ludziom, a zatem istotom rozumnym – do działania zgodnie z własnym sumieniem? Znamy nazwisko takiego urzędnika, który skrupulatnie wykonywał polecenia służbowe i respektował zbrodnicze „prawo”, mordując zza biurka. To oczywiście Adolf Eichmann. Czyżby miał on być duchowym patronem naszych wojewodów, burmistrzów i wójtów, którym nakazuje się poszukiwać zabójców nienarodzonych dzieci?

Jeśli mamy „nazywać rzeczy po imieniu” – co deklaruje w swojej wypowiedzi prezes Trybunału Konstytucyjnego – to trzeba powiedzieć coś więcej. Swoim milczeniem, kiedy trzeba mówić, omijaniem trudnych sporów, czynimy siebie kłamcami i zwodzicielami. Czyż zatem nie należy powiedzieć, że jest zbrodnią samo nawoływanie, zachęcanie i przekonywanie do zbrodni? Czyż nie jest zbrodnią także tchórzliwe milczenie wobec zbrodniczej agitacji? Dzień Świętości Życia jest dobrą okazją, aby to sobie powiedzieć.

Aktualizacja 25 marca 2014

Nasz Dziennik



Pozostałe felietony:
Wtorek, 30 grudnia 2014
Wtorek, 16 grudnia 2014
Wtorek, 9 grudnia 2014
Wtorek, 25 listopada 2014
Poniedziałek, 10 listopada 2014
Wtorek, 4 listopada 2014
Wtorek, 28 października 2014
Wtorek, 21 października 2014
Wtorek, 14 października 2014
Wtorek, 7 października 2014
Wtorek, 30 września 2014
Wtorek, 23 września 2014
Wtorek, 16 września 2014
Wtorek, 9 września 2014
Wtorek, 2 września 2014
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Wtorek, 19 sierpnia 2014
Wtorek, 12 sierpnia 2014
Wtorek, 5 sierpnia 2014
Wtorek, 29 lipca 2014
Wtorek, 22 lipca 2014
Wtorek, 15 lipca 2014
Wtorek, 8 lipca 2014
Wtorek, 1 lipca 2014
Wtorek, 24 czerwca 2014
Wtorek, 10 czerwca 2014
Wtorek, 3 czerwca 2014
Wtorek, 27 maja 2014
Wtorek, 20 maja 2014
Wtorek, 13 maja 2014
Wtorek, 6 maja 2014
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Wtorek, 15 kwietnia 2014
Wtorek, 8 kwietnia 2014
Wtorek, 1 kwietnia 2014
Wtorek, 18 marca 2014
Wtorek, 11 marca 2014
Wtorek, 4 marca 2014
Wtorek, 25 lutego 2014
Wtorek, 18 lutego 2014
Wtorek, 11 lutego 2014
Wtorek, 4 lutego 2014
Wtorek, 14 stycznia 2014
Wtorek, 7 stycznia 2014
Wtorek, 31 grudnia 2013
Wtorek, 3 grudnia 2013
Wtorek, 26 listopada 2013
Wtorek, 19 listopada 2013
Wtorek, 5 listopada 2013
Wtorek, 29 października 2013
Wtorek, 22 października 2013
Wtorek, 8 października 2013
Wtorek, 1 października 2013
Wtorek, 24 września 2013
Wtorek, 17 września 2013
Wtorek, 10 września 2013
Wtorek, 28 maja 2013