logo
Marek Czachorowski
Duchowe zbrodnie
Wtorek, 27 maja 2014

 

Jeśli słyszymy, że nasza młodzież ma tzw. problemy, potraktujmy to jako wiadomość najpierw na nasz własny temat. Poziom moralny naszej młodzieży to przecież znak poziomu naszych własnych umiejętności i chęci wychowawczych. Słyszymy, że polska młodzież ma problemy między innymi z narkotykami. To oczywiście efekt działania złego ducha, złych kolegów i rządzących formacji partyjnych. Ale najpierw zajrzyjmy pod własne strzechy.

Może się zatem zdziwimy, ale na pewnym popularnym katolickim portalu mimowiednie – a zatem jeszcze bardziej zwodniczo – reklamuje się narkotyki, zachwalając popularną ostatnio wśród rozrywkowej młodzieży piosenkę pewnej młodej wokalistki, jakoby zniechęcającą do ich używania. Zdaniem zaś młodocianych konsumentów narkotyków, piosenka raczej znakomicie usprawiedliwia ich własne słabości i w ekspresowym tempie zebrano w internecie 8000 zł jako nagrodę dla artystki. Na katolickim portalu wyjaśnia się ten – jakoby błędny – odbiór piosenki koniec końców niskim poziomem umysłowym młodzieży nierozumiejącej w dodatku przestrzeni teatralnej. Takim argumentem zamykamy jednak każdą dyskusję, także ze sobą, również odnośnie do świętokradczych teatralnych występów.

Mam inną opinię na temat tego „muzycznego” występu sprowadzającego się do recytacji nazw kilku znanych narkotyków dziewczęcym głosem, próbującym naśladować przymulonego dilera z Dworca Centralnego. Cmentarze i psychiatryki są pełne tych, którzy najpierw przysłuchiwali się egzotycznym nazwom nieznanego i zakazanego świata albo z niego żartowali. Przypomnieli sobie o nim, kiedy realny świat zapełniał się nudą, mdłościami i lękiem. To słownik powojennej filozofii egzystencjalistycznej, a prekursor tej filozofii pod pustym niebem i bez dobra i zła – Fryderyk Nietzsche – kiedy wpadał w obłęd, tajemniczo opowiadał matce, że „zażył 20 kropel”. Jego biograf wyjaśnia, że „Antychryst” raczył się stale kropelkami pewnego narkotyku. Koniec końców skonał w obłędzie, a teraz dziewczę „śpiewa”, a duszpasterz „wyjaśnia”, że to zło, ale tylko głupi nie potrafi tego zrozumieć, bo teatr to nie życie.

Zapomina się zatem o elementarnej zasadzie pedagogiki (klasycznej), że dla zrozumienia zła, trzeba nieraz odwrócić od niego uwagę, a koncentracja uwagi na atrakcyjnym, ale złym przedmiocie czyni wobec niego bezbronnym, jeśli nie teraz, to w przyszłości, kiedy powinie się noga. Co wtedy może być lepszego niż oferta zapomnienia o realnym świecie, kiedy jawić się on będzie koszmarem? Nie trzeba zatem naszej młodzieży recytacji oferty narkotykowego dilera, a nawet jej to zdecydowanie zaszkodzi.

W narkotykowej agitacji biorą udział także polscy naukowcy. Z braku pieniędzy niektórzy z nich (z Poznania) zabrali się do handlu narkotykami. Dostali na to pozwolenia odpowiednich władz i pozytywne recenzje niektórych ośrodków naukowych (chociaż są także sprzeciwy, bo sprawiedliwych Polaków jeszcze nie brakuje). W poprzednim roku obsiali pole, a do jego pilnowania zatrudnili chłopaków z „wyzwolenia konopi” jako pracowników „naukowo-technicznych”. Miłując nade wszystko taką pracę, sprawnie zebrali plony wystarczające do codziennego palenia przez rok dla 10 000 ochotników. Opowiadają teraz, że gotowy towar przejęła tak naprawdę mafia związana z gdańską policją i jeszcze go nie oddała, powodując naukowe opóźnienia. Ale to nie scenariusz amerykańskiego filmu, tylko IIIRzeczpospolita 2014 roku.

Wyprzedzamy zatem resztę świata, bo nigdzie do tej pory nie zezwolono na potraktowanie własnych obywateli jako królików doświadczalnych, na których testuje się efekty dziesięcioletniego używania marihuany. Ludzkość od dawna już wie, że prowadzić to musi do nieodwracalnego odlotu w krainę własnej wyobraźni, a nic gorszego nie może się przytrafić istocie rozumnej. Znawca tego tematu Charles Baudelaire, autor „Litanii do szatana”, nazwał zioło polskich Frankensteinów „doskonałym narzędziem szatańskim”, a nim zniewolonych jako dźwigających na sobie „kajdany, wobec których wszystkie inne jak więzy obowiązku czy nieprawej miłości są zaledwie przepaskami z gazy – nićmi pajęczymi!”. Owo zniewolenie to „przerażający związek małżeński człowieka z samym sobą”, czyli z własnymi majakami. Tu już mi się kończą rozmiary felietonu, a nie chcę psuć lektury tego z życia wziętego kryminału – o duchowej zbrodni wobec Polaków. Najciekawszych szczegółów jeszcze nie opowiedziałem. Zapraszam zatem na ciąg dalszy za tydzień.

Aktualizacja 27 maja 2014

Nasz Dziennik



Pozostałe felietony:
Wtorek, 30 grudnia 2014
Wtorek, 16 grudnia 2014
Wtorek, 9 grudnia 2014
Wtorek, 25 listopada 2014
Poniedziałek, 10 listopada 2014
Wtorek, 4 listopada 2014
Wtorek, 28 października 2014
Wtorek, 21 października 2014
Wtorek, 14 października 2014
Wtorek, 7 października 2014
Wtorek, 30 września 2014
Wtorek, 23 września 2014
Wtorek, 16 września 2014
Wtorek, 9 września 2014
Wtorek, 2 września 2014
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Wtorek, 19 sierpnia 2014
Wtorek, 12 sierpnia 2014
Wtorek, 5 sierpnia 2014
Wtorek, 29 lipca 2014
Wtorek, 22 lipca 2014
Wtorek, 15 lipca 2014
Wtorek, 8 lipca 2014
Wtorek, 1 lipca 2014
Wtorek, 24 czerwca 2014
Wtorek, 10 czerwca 2014
Wtorek, 3 czerwca 2014
Wtorek, 20 maja 2014
Wtorek, 13 maja 2014
Wtorek, 6 maja 2014
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Wtorek, 15 kwietnia 2014
Wtorek, 8 kwietnia 2014
Wtorek, 1 kwietnia 2014
Wtorek, 25 marca 2014
Wtorek, 18 marca 2014
Wtorek, 11 marca 2014
Wtorek, 4 marca 2014
Wtorek, 25 lutego 2014
Wtorek, 18 lutego 2014
Wtorek, 11 lutego 2014
Wtorek, 4 lutego 2014
Wtorek, 14 stycznia 2014
Wtorek, 7 stycznia 2014
Wtorek, 31 grudnia 2013
Wtorek, 3 grudnia 2013
Wtorek, 26 listopada 2013
Wtorek, 19 listopada 2013
Wtorek, 5 listopada 2013
Wtorek, 29 października 2013
Wtorek, 22 października 2013
Wtorek, 8 października 2013
Wtorek, 1 października 2013
Wtorek, 24 września 2013
Wtorek, 17 września 2013
Wtorek, 10 września 2013
Wtorek, 28 maja 2013