logo
logo
Środa,
22 czerwca 2016
Ekonomia i polityka

Przewrót kopernikański w Międzynarodowym Funduszu Walutowym

zdjęcie
prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak
Były członek Rady Polityki Pieniężnej, pracownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej

Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest instytucją służącą pomocą kredytową krajom dotkniętym trudnościami finansowymi. Pomoc MFW ma jednak charakter uwarunkowany. Kredyty są przyznawane wtedy, gdy kraj realizuje program naprawy gospodarki. Program ten obejmuje zazwyczaj obowiązek zmniejszenia deficytu fiskalnego, czyli konieczność podwyższania podatków i obniżania wydatków budżetowych. W programach tych zazwyczaj zaleca się jeszcze masową prywatyzację firm państwowych oraz deregulację gospodarki i jej otwarcie na konkurencję zagraniczną. Deregulacja oznacza znoszenie wszelkich ograniczeń i restrykcji zarówno w realnej sferze gospodarki, jak i w obszarze rynków finansowych. Interesujące jest, że większość programów oferowanych przez MFW jest podobna. Mają one charakter standardowy i są zbliżone dla wszystkich krajów członkowskich bez względu na lokalne uwarunkowania sytuacji gospodarczej. Nieważne, czy jest to kraj afrykański, czy kraj bałtycki. Wychodzi się z prostego założenia, że skoro gospodarkę cechuje brak równowagi finansowej, to podstawowe   przyczyny trudności są wszędzie takie same. Muszą one tkwić w nadmiernej konsumpcji społeczeństwa skutkujacej zbyt dużym deficytem fiskalnym. MFW uważa ponadto, że istnienie sektora państowego w gospodarce jest naganne. Jego zdaniem, sektor prywatny jest bardziej efektywny od sektora publicznego. Rozszerzenie działalności tego pierwszego kosztem sektora państwowego powoduje bardziej racjonalne wykorzystanie ograniczonych zasobów kraju. Również szerokie otwarcie krajowej gospodarki na zagraniczną konkurencję sprzyja powyższemu celowi. Dotyczy to w szególności otwarcia wewnętrznego rynku finansowego. Zdaniem MFW, napływ kapitału zagranicznego na krajowy rynek finansowy uzupełnia oszczędności wewnętrzne w procesie finansowania wzrostu gospodarczego. Dlatego też należy go wspierać bez względu na rodzaj napływającego kapitału.   

Programy naprawcze MFW są bolesne dla społeczeństw krajów dotkniętych trudnościami. Jak bowiem wytłumaczyć obywatelom kraju, w którym roczny dochód na jednego mieszkańca nie przekracza 900 dolarów, że za dużo konsumują i muszą zacisnąć pasa? Jak mają zrozumieć, że napływ kapitału finansowego jest zbawienny dla gospodarki, skoro widzą, że ów napływ następnie przekształca się w ogromny odpływ kapitału w formie odsetek i dywidend, nie mówiąc o transferach nielegalnych? Tak na przykład z Polski nienależącej przecież do krajów najbiedniejszych transferowany jest rocznie kapitał w wysokości aż 80 miliardów złotych. Jak biednym społeczeństwom wytłumaczyć, że zagraniczna konkurencja jest dla nich zbawienna, jeśli eliminuje firmy krajowe niemające szans rywalizowania z zaprawionymi w bojach rynkowych potężnymi konglomeratami zagranicznymi?

Nic więc dziwnego, że kraje biedne tkwiące w zaklętym kręgu ubóstwa buntują się przeciwko programom naprawczym MFW. Kapitał, który w pocie czoła tworzą, jest bowiem transferowany do rynków finansowych krajów wysoko rozwiniętych. I na nic wszystkie dobre rady tej instytucji.

Programy pomocowe oparte na podstawach teoretycznych  liberalnej myśli ekonomicznej zawodzą. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zdał sobie sprawę z braku realizmu szkoły liberalnej. Zmianę poglądów MFW na fundamenty polityki gospodarczej zawarto w czasopiśmie „Finace & Development”[1].

Przede wszystkim MFW złagodził swoje stanowisko w odniesieniu do konieczności drastycznego ograniczania deficytu budżetowego. Fundusz doszedł do odkrywczej tezy, że kraj może powiększać wydatki budżetowe bądź zmniejszać dochody budżetowe, aby powiększyć deficyt fiskalny. Wzrost deficytu zwiększa bowiem popyt globalny spoleczeństwa i sprzyja przyspieszeniu dynamiki PKB. Z kolei szybszy wzrost PKB generuje wyższe dochody podatkowe i paradoksalnie zmniejsza deficyt fiskalny w długim okresie. Deficyt sam się zawęża bez potrzeby drastycznego zaciskania pasa. Ważne jest tylko, aby dodatkowy zastrzyk fiskalny miał charakter prorozwojowy.  Z tego punktu widzenia krytyka obecnie wdrażanego w Polsce programu „Rodzina 500+” jest wątpliwa.  Dodatkowy wzrost konsumpcji w zubożałym społeczeństwie polskim jest jak najbardziej pożądany i prorozwojowy.

Fundusz zmienił również swoje zdanie w sprawie zbawiennej roli napływu kapitału zagranicznego. Słusznie uznał, że napływ kapitału krótkoterminowego, spekulacyjnego wcale nie musi sprzyjać wzrostowi PKB. W wielu wypadkach generuje on raczej kryzysy finansowe i niestabilność kraju. MFW natomiast podtrzymał swoje stanowisko w odniesieniu do korzyści z napływu kapitału w formie inwestycji bezpośrednich. Nie polemizując w tym miejscu ze słusznością tego poglądu, należy mimo wszystko zauważyć pewien postęp w postrzeganiu przez tę instytucję roli napływu kapitału zagranicznego. Można by powiedzieć: dobre i to. W wielu biednych krajach słyszy się jednak głosy, że największą pomocą ze strony krajów bogatych byłoby, gdyby w ogóle nie pomagały. Z pomocy gospodarczej uczyniły bowiem korzystny biznes.

Największym przełomem w myśleniu MFW jest jego spojrzenie na rolę nierówności społecznych w generowaniu rozwoju gospodarczego kraju. Dotychczas królował neoliberalny dogmat, że nierówności społeczne sprzyjają dynamizowaniu gospodarki. Zgodnie z liberalną teorią człowieka gospodarującego homo oeconomicus nierówności materialne motywują jednostki do natężenia aktywności życiowej w celu poprawy swojego statusu społecznego. Sprzyjają kreatywności i przedsiębiorczości na wzór człowieka ekonomicznie w pełni racjonalnego.

Obecnie Fundusz tezę tę podważa. Uznaje, że zmniejszenie nierówności społecznych może sprzyjać szybszemu rozwojowi kraju. Zwiększenie bowiem dochodów warstw mniej zamożnych, przeważających przecież w społeczeństwie, istotnie poszerza popyt globalny i tak zwane wewnętrzne czynniki wzrostu. W praktyce polityki gospodarczej oznacza to, że kraj może prowadzić politykę deficytu budżetowego poprzez położenie większego nacisku na wydatki ograniczające nierówności społeczne. Powyższa teza jest przełomem w dotychczasowym dogmatycznym myśleniu liberalnych ekonomistów MFW. Należałoby jeszcze życzyć tej instytucji, aby w następnych programach pomocowych dla krajów dotkniętych kryzysem uwzględniła ten pogląd.

Ważne jest też, aby dalsza polityka gospodarcza w Polsce uwzględniała ten kierunek myślenia. Już realizowany  prorodzinny program „Rodzina 500+”, zapowiadana podwyżka kwoty wolnej od podatku czy obniżka stawki podatkowej dla małych i średnich przedsiębiorstw są praktycznym wyrazem rewolucji w poglądach teoretycznych.

 



[1] J.D. Ostry, P. Loungani, D.Furceri – „Neoliberalism:Oversold?”,Finance & Development, June 2016, Vol. 53, No 2

POZOSTAŁE WPISY
Czwartek, 14 lipca 2016

Czas repolonizować banki

Piątek, 24 czerwca 2016

Brexit a gospodarka Polski

Środa, 27 kwietnia 2016

Podwójna miarka agencji ratingowych

Sobota, 9 kwietnia 2016

Czas skończyć z niewolnictwem rynkowym

Piątek, 25 marca 2016

Czas na patriotyzm ekonomiczny

Czwartek, 31 grudnia 2015

OFE a industrializacja

Niedziela, 20 września 2015

Obietnice podatkowe władzy dla naiwnych

Poniedziałek, 7 września 2015

Sojusz dla Bezpieczeństwa

Sobota, 22 sierpnia 2015

Niebezpieczny prezent budżetu na przyszły rok

Środa, 19 sierpnia 2015

Inwestycje unijne bez głowy

Wtorek, 21 lipca 2015

Polska coraz mniej konkurencyjna

Środa, 1 lipca 2015

Podatkowe sito coraz bardziej dziurawe

Niedziela, 17 maja 2015

Czy dobrze wykorzystaliśmy fundusze Unii Europejskiej ?

Środa, 13 maja 2015

Czerwone światło dla władzy za podatki

Sobota, 28 marca 2015

Zatrzymać kapitał w Polsce

Wtorek, 10 lutego 2015

Wyprowadzanie oszczędności Polaków za granicę w białych rękawiczkach

Niedziela, 15 czerwca 2014

Gospodarcze sukcesy na papierze

Sobota, 17 maja 2014

Oszczędności Polaków emigrują za granicę

Środa, 16 kwietnia 2014

"Szczodrzy dla obcych i obojętni dla swoich"

Niedziela, 9 marca 2014

Słabi wśród przyjaciół

Niedziela, 26 stycznia 2014

Bronić uczciwą konkurencję

Sobota, 28 grudnia 2013

Kapitał nie zna granic

Wtorek, 26 listopada 2013

Płaca godziwa

Środa, 23 października 2013

Fundusze europejskie a wzrost biedy w Polsce

Sobota, 21 września 2013

OFE narzędziem wyborczym

Niedziela, 8 września 2013

Jak doganiamy świat?

Sobota, 10 sierpnia 2013

Słony rachunek za bezinteresowną pomoc

Sobota, 6 lipca 2013

Policja skarbowa zapuka do nas nocą

Piątek, 21 czerwca 2013

Krzyk Zielonej Wyspy nad Wisłą

Wtorek, 4 czerwca 2013

Zdolni uczniowie dzikiego kapitalizmu

Niedziela, 5 maja 2013

Czy dobrze wydajemy fundusze Unii Europejskiej?

Środa, 27 marca 2013

Obietnice władzy

Niedziela, 10 marca 2013

Kto ponosi koszty kryzysu

Niedziela, 3 lutego 2013

Sprawiedliwość silnych czyli jak dzielimy polski chleb

Poniedziałek, 31 grudnia 2012

Jak pomoc Unii Europejskiej zwiększyła dobrobyt Polaków

Niedziela, 23 września 2012

Kongres Kobiet w obronie płci pięknej

Sobota, 15 września 2012

Uzdrawianie budżetu, czyli jak smakuje władza

Niedziela, 9 września 2012

Lament bankierów, czyli zawsze za mało

Sobota, 1 września 2012

Zdrowy rozsądek zastępuje euro

Niedziela, 19 sierpnia 2012

Zapaść polskiej nauki czyli wojna władzy z inteligencją

Poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wolny rynek dla naiwnych

Wtorek, 7 sierpnia 2012

Dziura w ubezpieczeniach społecznych szansą dla Polski

Środa, 1 sierpnia 2012

Bogaci najemnicy i biedni biznesmeni, czyli transformacja komunistycznych liberałów

Piątek, 27 lipca 2012

Banki-córki uczą banki-matki, czyli transfer kasy za granicę

Niedziela, 22 lipca 2012

Dług państwa, czyli zaklinanie liczb

Czwartek, 19 lipca 2012

Założenia do budżetu, czyli wróżenie z fusów

Czwartek, 12 lipca 2012

Liborowy przekręt londyńskich dżentelmenów w melonikach