logo
logo
Wtorek,
26 listopada 2013
Ekonomia i polityka

Płaca godziwa

zdjęcie
prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak
Były członek Rady Polityki Pieniężnej, pracownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej

Nieustannie słyszymy opinie środowisk biznesu, że płace w Polsce są zbyt wysokie. Wysokie koszty pracy mają rzekomo być  powodem niskiej opłacalności działalności gospodarczej  i w konsekwencji powodem wysokiego bezrobocia. Niższe  wynagrodzenia mogłyby  według tej logiki  poprawić wyniki finansowe przedsiębiorstw, a to skłaniałoby  przedsiębiorców do zwiększenia ofert pracy.

 

Powyższą tezę pracodawcy powtarzają jak mantrę zgodnie z zasadą, że stale powielana nieprawda utrwali się w świadomości obywateli.  Faktycznym celem tego zabiegu propagandowego jest zniechęcanie do starań o podwyżki płac. Wsłuchując się w wypowiedzi ludzi biznesu można dojść do wniosku, że płace zawsze są zbyt wysokie. Taką opinię można było usłyszeć nawet wówczas, gdy rząd obniżył w 2007 roku pracowniczą składkę rentową płaconą przez pracodawców. A przecież to rozwiązanie w sposób oczywisty obniżało koszty pracy.

 

Pogląd o zbyt wysokich kosztach pracy w Polsce jest nieprawdziwy. Udział kosztów związanych z zatrudnieniem w Produkcie Krajowym Brutto roku wynosił w Polsce w 2011 roku tylko 36% i był niższy niż na Słowacji (37,5% PKB), w Czechach (42,0% PKB) czy w Estonii (46,7% PKB). Daleko nam w tej dziedzinie do Niemiec (51,2% PKB), Szwecji (57,6% PKB), Francji (53,5% PKB) i Belgii (55,4% PKB). Średni udział kosztów związanych z zatrudnieniem w PKB dla całej Unii Europejskiej wynosił w 2011 roku 50%.

 

Co więcej, obciążenie PKB kosztami związanymi z zatrudnieniem spadło w Polsce w latach 2000-2011 z 40 % do 36% PKB, A zatem jednostkowe koszty pracy obniżyły się. Stało się tak dlatego, że w tym okresie szybciej rosła wydajność pracy. Owoce wzrostu produktywności pracowników przejęli więc pracodawcy.  Nic dziwnego, że zyski przedsiębiorstw rosły znacznie szybciej niż fundusz wynagrodzeń pracowników.

 

Niekorzystne tendencje w podziale dochodu narodowego potwierdzają dane Eurostatu odnośnie dokształtowania się średnich miesięcznych wynagrodzeń brutto w Unii Europejskiej w 2011 roku. Ze średnią miesięczną pensją 3500 zl  brutto wyprzedzamy tylko Łotwę, Litwę i Rumunię, Bułgarię i Albanię. Wśród europejskich krajów postkomunistycznych  wyprzedzają nas Węgry (3550 zł), Estonia (3600 zł), Słowacja (3750 zł), i Czechy (4100 zł). Bardzo daleko nam do poziomu płac w Starej Unii Europejskiej. Średnia płaca w Niemczech wynosi bowiem 10100 zł, w Wielkiej Brytanii 10800 zł, we Francji 11000 zł, w Szwecji 12430 zł, a w maleńkiej Danii  aż 15870 zł. Różnice wynagrodzeń  są  więc  rażące na niekorzyść polskich pracowników.

 

Mimo że płace w Polsce są trzykrotnie niższe niż w Niemczech, to  bezrobocie w Polsce jest dwukrotnie wyższe niż u naszego zachodniego sąsiada. Problem konkurencyjności polskiej  gospodarki  nie wiąże się zatem z  różnicami w poziomie wynagrodzeń. Źródeł poprawy międzynarodowej pozycji konkurencyjnej trzeba upatrywać gdzie indziej,  aniżeli w utrzymywaniu  niskich  płac.  Rozwój oparty na  wysokiej konkurencyjności płacowej nie  prowadzi ku nowoczesności.  Niskie płace zachęcają sektor prywatny do wyboru  przedsięwzięć inwestycyjnych pracochłonnych, kapitałooszczędnych a więc do preferowania  rozwoju w niewielkim stopniu  innowacyjnego i technologicznie zaawansowanego. Nie zachęcają do postępu technicznego. Wprost przeciwnie, zachęcają do rozwoju ekstensywnego, do preferowania  rozwiązań  nienowoczesnych, gdzie  wysiłek fizyczny  jest dominującym czynnikiem wzrostu produkcji.   Niskie płace nie zachęcają do podnoszenia  wydajności pracy  Pracownik źle opłacany jest mało wydajny. Godziwe wynagrodzenia zachęcają do zwiększania produktywności pracy. Jeżeli wydajność pracy rośnie szybciej niż płace, to  spadają jednostkowe koszty pracy. W ten sposób gospodarka może konkurować niskimi cenami.  Niskie płace są antywzrostowe. Są powodem olbrzymiej emigracji zarobkowej młodych Polaków ze wszystkimi tego katastrofalnymi skutkami ekonomicznymi.

 

Niskie płace ograniczają popyt w gospodarce. Przedsiębiorstwa mają bowiem trudności ze zbytem wytworzonych dóbr  z braku  dostatecznej liczby  nabywców. Popyt kreuje konsumpcję i  w dalszej kolejności dynamizuje  sprzedaż  towarów. Bez konsumpcji nie ma produkcji i inwestycji przedsiębiorstw. Niskie płace są  więc hamulcem wzrostu zatrudnienia, są źródłem bezrobocia. Dodajmy, że niskie płace negatywnie wpływają też na kulturowy i zawodowy poziom  kapitału ludzkiego.

 

Aż 16% polskich rodzin  żyje poniżej  granicy ubóstwa. Prawie 31% Polaków przyznaje, że z trudnością udaje im się przetrwać za otrzymaną pensję cały miesiąc. Z danych GUS wynika, że ponad 800 tysięcy osób zarabia tylko pensję minimalną, Około 70% z ogólnej liczby pracujących  zarabia mniej niż średnia krajowa. Niskie płace są źródłem zastoju gospodarczego  i przyczyną finansowej zapaści Polski. Niskie dochody generują przecież  niskie wpływy podatkowe do budżetu państwa i powodują jego deficyt.

 

Pilną potrzebą ożywienia naszej gospodarki jest wzrost siły nabywczej  gospodarstw domowych. Nie można upatrywać sukcesu gospodarczego w upowszechnianiu niskich płac.  Już Jan Paweł II w swej Encyklice Laborem Exercens z 1981 roku upominał się o płacę sprawiedliwą. Pisał, że tylko wówczas ekonomia może się rozwijać, gdy produkujący są równocześnie konsumentami. Jedynie to może zapewnić przedsiębiorstwom długoterminowy zbyt. Płaca sprawiedliwa jest więc dla Jana Pawła II postulatem zdrowej ekonomii, postulatem  leżącym też w interesie pracodawców. Według Jana Pawła II płaca sprawiedliwa to taka, która wystarcza na godziwe utrzymanie rodziny, ale także na zabezpieczenie jej przyszłości. Pracownik powinien zatem mieć możliwość oszczędzania czyli materialnego  zabezpieczania się na przyszłość.

 

Płaca sprawiedliwa zatem to coś znacznie więcej aniżeli płaca minimalna. Koncepcja płacy sprawiedliwej  przypomina ideę płacy godziwej.  W warunkach polskich za płacę godziwą można  by uznać zarobki  dwojga dorosłych osób pracujących  w ustawowym czasie pracy, pozwalające wznieść się ponad granicę ubóstwa  w warunkach   wychowywania  trojga dzieci. Praktyczne wyliczenie tak zdefiniowanej płacy godziwej nie nastręcza trudności w świetle dobrze rozpoznanych danych statystycznych o poziomie cen i dochodów ludności. Idea pracy godziwej powinna być elementem programu wyborczego partii politycznych.  Można by w programach wyborczych zawrzeć zobowiązanie, że państwo nie będzie powierzać zamówień rządowych firmom, które nie zagwarantują swoim pracownikom przynajmniej płacy godziwej.   Konieczność  wydatkowania  ogromnych środków unijnych  do 2020 roku w ramach  nowej perspektywy budżetowej  będzie sprzyjać realizacji powyższego postulatu.

 

Nie da się realizować koncepcji płacy godziwej bez ograniczenia niepohamowanego pędu biznesu  do maksymalizacji zysków. Na spotkaniu z Papieżem Franciszkiem  w Watykanie przedstawiciele świata spółdzielczego wyjaśniali, że po to aby stawić czoło kryzysowi zmniejszyli margines swych zysków. Dzięki temu udało im się  utrzymać  zatrudnienie na przedkryzysowym poziomie. Powyższe rozwiązanie  byłoby  szczególnie pożądane w polityce finansowej korporacji międzynarodowych generujących ogromne zyski. Dotyczy to także Polski. Jak pokazują bowiem statystyki, tempo wzrostu zysków przedsiębiorstw jest u nas wyższe aniżeli tempo wzrostu płac.

POZOSTAŁE WPISY
Czwartek, 14 lipca 2016

Czas repolonizować banki

Piątek, 24 czerwca 2016

Brexit a gospodarka Polski

Środa, 22 czerwca 2016

Przewrót kopernikański w Międzynarodowym Funduszu Walutowym

Środa, 27 kwietnia 2016

Podwójna miarka agencji ratingowych

Sobota, 9 kwietnia 2016

Czas skończyć z niewolnictwem rynkowym

Piątek, 25 marca 2016

Czas na patriotyzm ekonomiczny

Czwartek, 31 grudnia 2015

OFE a industrializacja

Niedziela, 20 września 2015

Obietnice podatkowe władzy dla naiwnych

Poniedziałek, 7 września 2015

Sojusz dla Bezpieczeństwa

Sobota, 22 sierpnia 2015

Niebezpieczny prezent budżetu na przyszły rok

Środa, 19 sierpnia 2015

Inwestycje unijne bez głowy

Wtorek, 21 lipca 2015

Polska coraz mniej konkurencyjna

Środa, 1 lipca 2015

Podatkowe sito coraz bardziej dziurawe

Niedziela, 17 maja 2015

Czy dobrze wykorzystaliśmy fundusze Unii Europejskiej ?

Środa, 13 maja 2015

Czerwone światło dla władzy za podatki

Sobota, 28 marca 2015

Zatrzymać kapitał w Polsce

Wtorek, 10 lutego 2015

Wyprowadzanie oszczędności Polaków za granicę w białych rękawiczkach

Niedziela, 15 czerwca 2014

Gospodarcze sukcesy na papierze

Sobota, 17 maja 2014

Oszczędności Polaków emigrują za granicę

Środa, 16 kwietnia 2014

"Szczodrzy dla obcych i obojętni dla swoich"

Niedziela, 9 marca 2014

Słabi wśród przyjaciół

Niedziela, 26 stycznia 2014

Bronić uczciwą konkurencję

Sobota, 28 grudnia 2013

Kapitał nie zna granic

Środa, 23 października 2013

Fundusze europejskie a wzrost biedy w Polsce

Sobota, 21 września 2013

OFE narzędziem wyborczym

Niedziela, 8 września 2013

Jak doganiamy świat?

Sobota, 10 sierpnia 2013

Słony rachunek za bezinteresowną pomoc

Sobota, 6 lipca 2013

Policja skarbowa zapuka do nas nocą

Piątek, 21 czerwca 2013

Krzyk Zielonej Wyspy nad Wisłą

Wtorek, 4 czerwca 2013

Zdolni uczniowie dzikiego kapitalizmu

Niedziela, 5 maja 2013

Czy dobrze wydajemy fundusze Unii Europejskiej?

Środa, 27 marca 2013

Obietnice władzy

Niedziela, 10 marca 2013

Kto ponosi koszty kryzysu

Niedziela, 3 lutego 2013

Sprawiedliwość silnych czyli jak dzielimy polski chleb

Poniedziałek, 31 grudnia 2012

Jak pomoc Unii Europejskiej zwiększyła dobrobyt Polaków

Niedziela, 23 września 2012

Kongres Kobiet w obronie płci pięknej

Sobota, 15 września 2012

Uzdrawianie budżetu, czyli jak smakuje władza

Niedziela, 9 września 2012

Lament bankierów, czyli zawsze za mało

Sobota, 1 września 2012

Zdrowy rozsądek zastępuje euro

Niedziela, 19 sierpnia 2012

Zapaść polskiej nauki czyli wojna władzy z inteligencją

Poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wolny rynek dla naiwnych

Wtorek, 7 sierpnia 2012

Dziura w ubezpieczeniach społecznych szansą dla Polski

Środa, 1 sierpnia 2012

Bogaci najemnicy i biedni biznesmeni, czyli transformacja komunistycznych liberałów

Piątek, 27 lipca 2012

Banki-córki uczą banki-matki, czyli transfer kasy za granicę

Niedziela, 22 lipca 2012

Dług państwa, czyli zaklinanie liczb

Czwartek, 19 lipca 2012

Założenia do budżetu, czyli wróżenie z fusów

Czwartek, 12 lipca 2012

Liborowy przekręt londyńskich dżentelmenów w melonikach